środa, 31 maja 2017

maj 2017

Ten miesiąc upłynął mi nie tylko w maturalnym klimacie.



Umówmy się, prawie każdy szanujący się bloger, który piszę dostatecznie często ma jakieś podsumowanie miesiąca, czy to kulturalne, przemyśleniowe, czy też o kosmetycznych ulubieńcach. I to wydaje mi się w jakiś sposób bardzo normalne, że chcemy się dzielić tym co nam się podoba. Mam w Norze aż jeden post, który rozpoczyna serię, w której dzielę się fajnymi linkami (niedługo będzie kontynuacja, obiecuję), ale niestety musiałam zmierzyć się ze smutną rzeczywistością, że gdybym chciała się tam podzielić też czytanymi przeze mnie książkami, słuchaną muzyką i oglądanymi filmami, to prawdopodobnie taki wpis byłby dłuższy niż podręcznik do biologii Campbella (a wierzcie mi, ciężko o grubszą cegłę). Dlatego postanowiłam pod koniec każdego miesiąca dzielić się tym czym się zachwycałam w osobnym poście. 

Filmy


W ramach przygotowań do matury obejrzałam Trzy kolory Kieślowskiego (bo wiecie, teoretycznie w programie jest obejrzenie sześciu filmów wybitnych polskich reżyserów, do niczego mi się to na egzaminie nie przydało, ale dobrze się bawiłam). Nie mogę zdecydować, który podobał mi się najbardziej, ale chyba jeśli chodzi o klimat, to najbliżej mi do Czerwonego. Fabularnie, najsłabiej dla mnie wyszedł Biały, chociaż zabawnie było oglądać tych wszystkich popularnych polskich aktorów w jednym filmie. Albo mi się wydaje, albo mamy deficyt aktorskich sław. No i trochę bawi mnie to, że tak długo szukałam filmów w języku francuskim, które by mnie zainteresowały, a ostatecznie znalazłam je na rodzimym podwórku. 


Seriale


W dniu mojej ostatniej matury obejrzałam całe Anne with an E, ale ponieważ napisałam już o tym post, nie będę się tutaj za bardzo nad tym rozwodzić. W skrócie napiszę tylko, że dużo niepotrzebnego udramatyzowania, wiele scen jest rozciągniętych niemiłosiernie, a niektóre dodane wątki są beznadziejne i zupełnie bezcelowe, ale serial zostawił we mnie przyjemne wrażenie i klimatycznie bardzo mi się podobał. No i kocham całą obsadę.

Oprócz tego wychodzi właśnie czwarty sezon Skam. Tym razem główną bohaterką jest moja ulubiona Sana, więc jak na razie bardzo mi się podoba (co nie znaczy, że nie ma rzeczy, które mnie irytują). Aż się zastanawiam czy nie napisać osobnego o tym osobnego posta, bo to jak wielką popularność osiągnął norweski serial z tak małym budżetem na samym początku jest niewątpliwie ciekawe. Czytalibyście?

Muzyka


Mam tyle odkryć muzycznych, którymi chciałabym się podzielić, że życia by mi nie starczyło, żeby wypisać je tu wszystkie, dlatego postanowiłam, że skupię się się tylko na tych, których słuchałam nałogowo w maju. Dlatego zaledwie wspomnę o Sufjanie Stevensie, który został moim ulubionym muzykiem, więc na pewno napiszę o nim nie raz. Teraz poradzę wam tylko, żebyście wyświadczyli sobie przysługę i puścili jego najnowszy album Carrie & Lowell, podziękujecie mi później.

Ponadto ostatnio nałogowo słucham rockowego kanadyjskiego zespołu The Tragically Hip, którego piosenka Ahead by a Century została wykorzystana w czołówce serialu Anne with an E. Z tego, co przeczytałam w komentarzach na YouTubie, The Tragically Hip, to zespół niezwykle popularny w Kanadzie, ale niestety zupełnie nieznany na świecie - głównie dlatego, że jest prawdopodobnie jedną z bardziej kanadyjskich rzeczy jakie można usłyszeć. Nawet teraz pisząc tego posta, w słuchawkach lecą mi ich piosenki i czuję się jakbym biegała na bosaka wśród kanadyjskich pól.

Oprócz tego, Spotify poleciło mi do mojej porannej playlisty piosenkę I'm a Victim of This Song Pipilotti Rist. Moje małe śledztwo wykazało, że jest to cover (w oryginale Wicked Game, śpiewane przez Chrisa Isaaka), powstały wraz z videem, mającym jakieś niezwykle artystyczne przesłanie, które rozumiem tylko trochę. Niemniej tej wersji utworu słucham ostatnio na okrągło, tylko niekiedy przełączając ją na Ahead by a Century, czy na inne piosenki The Tragically Hip.

Natomiast wcześniej tego miesiąca zdarzyło mi się cały czas słuchać coveru Rockabye wykonywanego przez zespół The Vamps. O zespole nie wiem praktycznie, oprócz tego, że wokalista wygląda jak Philip Shea z serialu Eyewitness. Ale to nie to sprawiło, że obsesyjnie słuchałam tej piosenki przez kilka dni - prędzej obwiniałabym o to absolutnie niesamowite intro na pianinie.

YouTube


Ja wiem, że już pisałam o moich ulubionych ludziach na YouTubie, ale ponieważ jest to moja absolutnie najulubieńsza platforma, to cały czas poznaje kogoś nowego. Conana Greya znam co prawda od dawna (ciekawostka: to z myślą o nim pisałam tamten post, ale potem zapomniałam go tam umieścić), ale w maju oglądałam go jeszcze chętniej niż zazwyczaj. Głównie dlatego, że jest w tym samym wieku co ja i aktualnie także musi zmagać się z kończeniem szkoły i radosnym oczekiwaniem na rozpoczęcie nowego etapu w życiu.

Instagram


Na instagramie również w tym miesiącu zachwycali mnie głównie moi rówieśnicy. Co mogłoby mnie dobić, biorąc pod uwagę, że jedyne do czego JA doszłam w życiu, to do wniosku, że nie mam pojęcia co zrobię z moją przyszłością, ale postanowiłam, że zamiast tego dam się zainspirować. Oto trójka wspaniałych, na widok których nowych zdjęć zawsze skaczę z radością.

Zephani jest co prawda ode mnie rok młodsza, ale także kończy teraz szkołę średnią, więc wszystko się zgadza. Jest śliczna, robi wspaniałe zdjęcia i niesamowicie rysuje, co sprawia, że jej kontent na instagramie jest zawsze na najwyższym poziomie.

Mihai Birtu to mój równolatek z Rumunii, który ma wszystkie te same zalety co Zephani, mimo że jego instagram wygląda zupełnie inaczej. To jeden z tych profili, który ma dużo bieli, kwiatów i starych przedmiotów. Ja jestem zakochana.

Kayla Marie ma jeden z najbardziej unikalnych stylów, jakie kiedykolwiek widziałam.Te zasuszone rośliny, ta delikatność, to... w sumie to wszystko! Zostaje tylko podziwiać.

A wam jak upłynął maj? Może przegapiłam coś ważnego?

Zdjęcie ilustrujące wpis to kadr z filmu Niebieski

5 komentarzy:

  1. Z chęcią przeczytałabym post o Skam, jestem ciekawa Twojej opinii, pozostałych wymienionych przez Ciebie rzeczy nie kojarzę. :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za napisanie, że miałabyś ochotę o tym przeczytać!
      Zachęcam to zapoznania się chociaż z częścią w takim razie, bo według mnie warto!

      Usuń
  2. Ja też z wielką chęcią przeczytałabym post o Skam, szczególnie o Sanie, która też jest jedną z moich ulubionych bohaterek (szczerze mówiąc jedyną). Conana Greya uwielbiam,(chociaż jesteście starsi ode mnie)jego, jak i jego muzykę. Słuchałaś Idle Town? Jestem zakochana w tym utworze, chociaż jego włosy majtające się na prawo i lewo, zawsze mnie rozpraszają, podczas oglądania teledysku. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, Idle Town mam w porannej playliście na Spotify, w ogóle chciałabym więcej Conana na tej platformie, bo raczej tam słucham muzyki. I jego włosy są cudowne, jestem w nich zakochana na maksa!
      O, czyli nie lubisz innych bohaterek? Czy bohaterów w ogóle? Czy po prostu ją najbardziej?

      Usuń
    2. Kurczę, już kolejna osoby poleca "Skam". Może i ja się na niego skuszę...?

      A tak swoją drogą, to nigdy nie robiłam na blogu podsumowania miesiąca. Ale może powinnam zacząć? Chociaż, czy miałabym o czym pisać...

      Usuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!