środa, 17 maja 2017

12 rzeczy, których nauczyłam się podczas 12 lat nauki

Garść życiowych mądrości opatrzona przydługim tytułem.



Prawie miesiąc temu skończyłam szkołę. Jeśli miałabym wybrać jedno uczucie, które jest z tym związane, to jest to uczucie pewnej nierealności. 12 lat, 2/3 mojego obecnego życia. Nie żałuję, że ten etap się skończył, bo nie będę udawać - nigdy nie byłam fanką tej instytucji. Dlaczego? Bo to takie miejsce, które niby powinno dawać wszystkim równe szanse, a jednocześnie jest dostosowane do bardzo wąskiej grupy młodych ludzi. Niefajnie. 

Jednak na szczęście, te wszystkie lata nie były dla mnie zupełnie zmarnowane. Oczywiście większości z rzeczy, o których tutaj napiszę nauczyłam się poza szkołą, ale zakończenie liceum to dobry moment na świętowanie poprzez napisanie kilku życiowych mądrości w stylu Paulo Coelho.


1. 

Widzisz się zupełnie inaczej niż widzą cię inni ludzie. Zwłaszcza ci, którzy cię lubią. 

2. 

W większości przypadków lepiej się nie bać, niż się bać. Oczywiście, strach jest uczuciem, które ostrzega nas przed niebezpieczeństwem, ale biorąc pod uwagę to, że nawet przejście przez ulice może zakończyć się tragicznie, to chyba lepiej po prostu wziąć wszystkie dodatkowe okoliczności pod uwagę i zrobić coś i tak. Z rozsądkiem, ale bez lęku.


3. 

Życie to nie wyścigi. Naprawdę nie warto rezygnować z dążenia do celu, bo jedenastolatka po drugiej części świata już osiągnęła więcej niż ty dasz radę przez następne 20 lat. Kiedyś tam dojdziesz, masz wystarczająco dużo czasu.

4. 

Zawsze lepiej współpracować niż konkurować. Zdrowa konkurencja jest... no zdrowa i czasem może dać kopa do działania, ale naprawdę fajniej połączyć siły i się wspierać. 

5.

Liczy się to czego chcesz. Jeśli idziesz do kogoś w gości i ktoś zaproponuje ci poczęstunek, a ty jesteś szaleńczo głodny, nie musisz odmawiać z grzeczności. A jeśli cała grupa znajomych chce iść na kremówki, a ty nie jesz cukru nie męcz się nad tym słodkim ciastkiem, tylko kup powiedz to na głos, jeśli są fajni - zrozumieją.

6.

Mów innym czego potrzebujesz. Zaczynając od tego, że nie potrzeba ci w życiu tych nieszczęsnych kremówek, ale tak naprawdę to się sprowadza do wielu innych rzeczy. Chociażby jeszcze nie zdarzyło mi się ani razu użyć CV, a zajęć zarobkowych miałam już kilka, a to wszystko dlatego, że absolutnie wszyscy z mojego otoczenia wiedzą, że chętnie popracuję i wiecznie szukam okazji do zarobienia pieniędzy. I polecają mnie swoim prawodawcom itp.(to działa).

7. 

Warto jest być miłym, zawsze. 

8.

Nie zawsze lepiej jest żałować tego, co się zrobiło. Czasem naprawdę lepiej zostać w domu i obejrzeć Netflixa, zamiast iść gdzieś wbrew swojemu nastrojowi a potem obejmować kibelek przez pół wieczoru, naprawdę.

9.

Jeśli dzieje się coś złego, nie trzeba udawać że jest inaczej. Przekonanie, że trzeba być na zewnątrz zawsze pozytywnym, żeby nie psuć humoru innym może być bardzo szkodliwe, a twoje zdrowie psychiczne naprawdę się liczy. Na pewno dużo osób z twojego otoczenia chce twojego dobra, ale nikt nie będzie wiedział o tym, że potrzebujesz pomocy, jeśli mu o tym nie powiesz.

10. 

Jak już przy tym temacie jesteśmy, to proszenie o pomoc nie jest obciachem. Jestem pewna, że w życiu jest wiele więcej rzeczy, których powinnam się wstydzić bardziej, niż tego, że nie nie ze wszystkim radzę sobie sama.

11.

Jeśli przyznasz się do niewiedzy w danym temacie, łatwiej ci będzie go zgłębić. Nie wiem skąd wzięła się moda, na bycie wszechwiedzącym, ale zauważyłam, że od kiedy w rozmowie przepraszam za swoją ignorancję i pytam osobę, która się na tym czymś zna, nie muszę stresować się guglaniem tego w domu, bo dostaje gotową odpowiedź.

12. 

Rzeczy, które cię uszczęśliwiają są warte każdych pieniędzy. Większość swojego życia spędziłam odmawiając sobie wielu przyjemności, bo przecież nie mam czym zapłacić. Oczywiście, dużo zmieniło też, że sama zaczęłam zarabiać, ale zauważyłam też, że przez tyle lat nie kupowałam rolek, bo przecież są takie drogie, a te moje odłożone pieniądze i tak po jakimś czasie znikały w niewyjaśnionych okolicznościach. A mogłam kupić rolki.


To by było na tyle. Chciałam napisać, że w odkrywaniu tych wszystkich rzeczy bardzo duży udział miał blog Riennahery - sama nie jestem taka mądra. Chociaż oczywiście wszystkie są poparte moim własnym doświadczeniem, w końcu 18 (i pół) lat, to nie aż tak mało. No dobra, ciągle jestem nieopierzonym pisklakiem, ale przynajmniej myślącym. 

A wy czego się nauczyliście w tym czasie?

3 komentarze:

  1. Ja jeszcze jestem w trakcie długiego cyklu nauki i powiem szczerze, że niespecjalnie się zastanawiałam czego się nauczyłam. Szczerze powiedziawszy często mam, że zdaję sobie sprawę z tych wymienionych przez Ciebie rzeczy, ale nie zawsze udaje mi się do nich dostosować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Do skończenia szkoły zostały mi wprawdzie jeszcze trzy lata, ale zupełnie niedawno zauważyłam to o czym piszesz w punkcie pierwszym.
    Ten post jest dobry i budujący, lubię go <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojeju, uwielbiam takie wpisy. Wiem, że to trochę głupie, ale naprawdę je lubię i ostatnio czytałam - a nawet chyba bardziej oglądałam *całe życie na brytyjskim YouTubie* - takich całkiem sporo. Dzięki Ci więc za tego posta zacnego. <3 Bo ja lubię odkrywać takie rzeczy. Znaczy takich życiowych rzeczy się uczyć. I żałuję, że w swoim otoczeniu mam osoby, które wciąż nie ogarniają punktu 7.
    Kłaniam się,
    B.

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!