poniedziałek, 2 stycznia 2017

Plan działania - 2017

Wiedzieliście, że 2017 to liczba pierwsza?

Jeśli ktoś wszedł na bloga pierwszy raz i pomyślał po tytule, że jestem mega zorganizowaną osobą, która zaplanowała cały przyszły rok - nie jestem. Jeśli ktoś jest tu z kolei dłużej i przyszło mu do głowy, że taką właśnie osobą postanowiłam się stać - nie zamierzam. Nie dlatego, że nie podziwiam takich osób, bo podziwiam i to bardzo! I nie dlatego, że nie wierzę, że w tym wieku nie da się zmienić - ja nawet jestem pewna, że to więcej niż możliwe. Po prostu to nie dlatego post ma taki tytuł.

Powodem jest to, że odwracam zły czar, który towarzyszy słowom postanowienia noworoczne. Same słowa niczemu nie zawiniły oczywiście. Co innego ludzie, którzy ich użyli. No i nie chodzi mi o wszystkich, którzy je wypowiedzieli, rzecz jasna, ale o tych, którzy zmienili ich znaczenie i spowodowali, że żartuje się z nich co roku. Po przecież one nigdy się nie spełniają.

Oczywiście nie spełniają się, bo ludzie ich nie wykonują, gdyż znowu - postanowienia same w sobie niczemu winne nie są. Ale nie chcę spisywać postanowień noworocznych, bo wiem, że wtedy będę miała wymówkę, kiedy się poddam. Przecież większość ludzi kończy po styczniu, to ja nie będę wyjątkiem, nie?

W każdym razie plan działania to z kolei określenie zbyt wzniosłe, ale brzmi dostatecznie dobrze. W moim przypadku sprowadza się tylko do tego, że wypisałam kilka celów na 2017. Bo wiecie, przynajmniej teraz wiem do czego dążę.

Nie przedłużając: oto moje 7 (liczba pierwsza) celów na nowy rok, czyli plan działania 2017!



1. Wymyślić co chcę robić w przyszłym roku i dotrzeć tam

Co w praktyce oznacza, że muszę wymyślić, gdzie i na co chcę iść na studia, złożyć tam papiery w terminie i zdać maturę dostatecznie dobrze. Tak, zaczęłam z grubej rury. Ale to zdecydowanie mój cel numer 1, trzymajcie kciuki, żeby się udało.


2. Nie jeść słodyczy przez 60 dni

Nie no, chciałabym się zacząć lepiej odżywiać, co jest moim celem od dawna. Problemy są dwa. Po pierwsze nienawidzę gotować. Po drugie nie mogę się powstrzymać gdy widzę słodycze. Dlatego zafunduję sobie dwie małe próby charakteru. Od teraz do 21. stycznia nie zjem ani jednej słodkości, bo mam wtedy studniówkę i trzeba wyglądać choć trochę jak księżniczka. No i to na tyle krótki okres czasu, że może sobie wmówię, że cel jest dostatecznie ważny i uda mi się nie poddać przy fondue. Druga próba to Wielki Post, w czasie którego zamierzam przejść na tę śmieszną dietę, gdzie je się tylko owoce i warzywa. Nie zamierzam się odchudzać, ale zależy mi na detoksykacji organizmu, a Wielki Post to jedyny czas w roku, kiedy udaje mi się spełniać postanowienia odnośnie żywności (oczywiście będzie też intencja postu, nie bójcie żaby).

3. Zdobędę mięśnie nie tylko na nogach

Ja wiem, że większość ludzi postanawia sobie, ze będą ćwiczyć w nowym roku. Nic nie poradzę, że jestem mainstreamowa. Mam nadzieję, że z końcem tego roku będę też wysportowana.

4. Pod koniec 2017 zrobię Summary of art

Kojarzycie? To to, gdzie artyści pod nazwą miesiąca umieszczają najlepszy rysunek z każdego miesiąca. Gdybym chciała zrobić to w tym roku, to nie mogłabym, bo brakowało mi rysunków na cztery miesiące, a na kolejne trzy miałam po jednym, więc słabo wybierać coś najlepszego, kiedy ma się tylko jedną opcje. W tym roku chcę mieć duży wybór.
PS: Jeśli spodoba mi się cokolwiek z moich rysunków, to na pewno wyląduje na facebooku Nory, więc jeśli jeszcze was tam nie ma, to lećcie prędko lajkować!

5. Dowiem się jacy na żywo są Skandynawowie

Ile to ja się naczytałam o Norwegi i Finlandii! Inne kraje skandynawskie interesują mnie znacznie mniej (no może oprócz Islandii, która też jest wspaniała, ale boję się wysp), ale te dwa... No ależ ja marzę, żeby je odwiedzić! Chociaż na trzy dni!
Chociaż, jeśli przeżyję jakąś inną przygodę, to też zaliczę ten podpunkt jako spełniony. Ale coś trzeba zrobić z tymi najdłuższymi wakacjami w życiu.

6. Pójdę do kina

Wiecie, że ciągle nie byłam na Zwierzętach nocy? A kiedy to wyszło! Z kolei z tytułów na topie zainteresował mnie nowy film Jima Jarmusha. Czas wysupłać trochę pieniędzy i wybrać się na oba. No i na wszystko co pojawi się interesującego w międzyczasie, bo uwielbiam oglądać filmy na dużym ekranie (ale nie na tym wielkim w ogromnych kinach, tylko na tym dużym w kinach studyjnych).

7. Nie będę bać się złych tekstów

No wiecie, czasem coś napiszę, a potem stwierdzę - hej, nie będę publikować, coby nie śmiecić na i tak nie tak dobrym blogu. W wyniku w Norze w 2016 pojawiło się... 30 tekstów. Nie tak zły wynik, zwłaszcza, że miałam trzymiesięczną przerwę, ale to nie znaczy, że nie mogłoby być znacznie lepiej. No i muszą być złe teksty, żeby te lepsze mogły zajaśnieć jak kryształy. Czy coś.
A, no i jeśli jest coś o czym chcielibyście przeczytać, to dajcie znać!


Mam też kilka małych marzeń, o których nawet boję się napisać publicznie, bo pragnę bardzo, żeby się spełniły, ale prawdopodobieństwo jest małe. Dlatego na razie łapcie tyle!

A wy, co chcecie osiągnąć w tym roku?

8 komentarzy:

  1. Ja postanawiam cieszyć się życiem :D powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Początek najlepszy! :D
    A co do tematu to oczywiście życzę powodzenia w osiąganiu celów (zwłaszcza 1). W sumie w tym roku jako tako nic nie postanowiłam, choć w sumie chciałabym przestać marnować czas (dość ciekawe zjawisko przeciekania czasu przez palce), ale technika w tym nie pomaga. :(
    A i podoba mi się cel 7, być może coś co wydaje Ci się słabym tekstem może na kimś wywrzeć wrażenie albo po prostu się komuś przydać. :)
    Jeszcze raz życzę powodzenia!
    Pozdrawiam
    Katty

    OdpowiedzUsuń
  3. Przezacne cele. Zwłaszcza czwarty - będę bardzo uważnie śledzić fanpejdża, obiecuję!
    Siódmy też jest dobry i potrzebny - perfekcjonizm zbyt często bywa chorobą.
    Ja w tym roku mam taką koncepcję, że wypisałam sobie 52 fajne rzeczy, jakie chcę zrobić w tym roku. Nie są to jakieś wielkie postanowienia (no dobra, niektóre są, ale to jednak głównie rzeczy w stylu "narysuję coś") Idea jest taka, żeby choć raz w tygodniu zrobić coś fajnego i jestem ciekawa jak długo wytrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja, teraz mam dwa razy większą motywacje, żeby rysować <3
      Super pomysł! Naprawdę, mega!

      Usuń
  4. Życzę dużo silnej woli, by udało Ci się je wszystkie spełnić. :D
    Myślę, że dotrwanie do końca trzeciej gimnazjum jest całkiem niezłym osiągnięciem, choć pewnie nie równa się do klasy maturalnej.
    Chętnie przeczytałabym coś więcej o edukacji indywidualnej, bo to ciekawa opcja, a jak sama wspomniałaś wiele osób nie wie, że jest taka opcja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jeść słodyczy przez 60 dni?! Tak się da?! Matko! Powodzenia życzę. Ja bym chyba nie potrafiła. Musiałabym zacząć od jakichś mniejszych miar, np. nie jeść słodyczy przez 7 dni...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój jedyny plan to być lepszym człowiekiem.. No i więcej pisać! A Tobie życzę duuuużo silnej woli, żeby udało Ci się spełnić te cele ^^ Trzymam kciuki, żeby wszystko w tym roku poszło po twojej myśli (nie ma to jak życzenia noworoczne pod koniec stycznia!).
    Pozdrawiam ciepło,
    M.
    pees: 2017 to nie tylko liczba pierwsza. To też liczba hiperpierwsza, a następnej takiej daty nie dożyjemy :) (tylko niech mi nikt nie każe tłumaczyć liczb hiperpierwszych bo nie mam pojęcia o co dokładnie chodzi)

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!