sobota, 31 grudnia 2016

Mój 2016

Ciężki rok, który dużo zmienił w moim spojrzeniu na siebie i na świat.


Nie doszłam jeszcze do tego poziomu blogowego ekshibicjonizmu, żeby opowiedzieć wam ze szczegółami co dokładnie działo się w mojej głowie podczas tego roku. Opowiem jednak trochę o tym, co się u mnie ważnego wydarzyło, bo kto nie lubi spojrzeć z dystansu na minione 365 dni?

Będzie osobiście, bo nie zamierzam zagłębiać się w to, dlaczego rok 2016 jest uznany za ogólnie zły przez całą rzeszę internautów. To już wiemy. Z kolei patrząc na siebie nie mogę jednoznacznie uznać czy rok był dobry, czy zły. Powiedziałabym za to na pewne, że był mi potrzebny. Oto hasła pod jakimi mi upłynął.

Nauczanie indywidualne

Równie mocno jak lubię zdobywać nową wiedzę, nienawidzę chodzić do szkoły. Niepotrzebny stres, stracone godziny u niekompetentnych nauczycieli i wstawanie przed 7.00. Dlatego, kiedy w tym roku dowiedziałam się, że w sumie każdy może przejść na nauczanie domowe (chociaż dobra zmiana wkroczyła też do tego rejonu edukacji i od przyszłego roku ma być ciężej), jednym pytaniem jakie sobie zadawałam było: dlaczego nie wiedziałam o tym wcześniej? Co prawda ostatecznie wylądowałam na nauczaniu indywidualnym, co sprawia, że i tak 16 godzin tygodniowo spędzam w szkole, ale to i tak o połowę mniej niż wcześniej.
A, no i jakbym miała wybrać słowa, które wypowiedziałam najczęściej w tym roku, to byłoby to właśnie nauczanie indywidualne. I nie, nie brakuje mi znajomych z klasy, bo widuje ich niemalże równie często, a przynajmniej mam energię, żeby z nimi rozmawiać. Jak zachowujesz się jak zombie, to ciężko nawiązać ciekawą pogawędkę, naprawdę.


Pierwszy autostop

Ok, to brzmi dumnie i pewnie wyobrażacie sobie teraz, że z 10 złotymi w kieszeni i dużym plecakiem na plecach przemierzyłam całą wschodnią Europę. Niestety prawda jest znacznie mniej pociągająca i sprowadza się do tego, że... przejechałam z jednej miejscowości do drugiej, co trwało jakieś dziesięć minut maksymalnie. Wspominam to miło nie tylko dlatego, że wszystkie zakochałyśmy się w kierowcy (jechała nas trójka), ale dlatego, że nawet taka krótka przejażdżka sprawiła, że teraz autostop wydaje mi się najnormalniejszym sposobem podróży, a wcześniej wydawało mi się odległym marzeniem.
Od tego czasu przejechałam się kilka razy na tylko troszkę dłuższych trasach, ale to dobrze, bo mam teraz świetny cel na 2017 rok! 

Rozmowa z Bogiem

Nie wiem, czy o tym kiedyś wspominałam, ale jestem wierząca! Co więcej Bóg jest dla mnie mega ważną sprawą w życiu. Prawdziwy kryzys wiary przeżyłam w sumie raz i chociaż teraz czasem ciągle nachodzą wątpliwości (nikt nie jest tak dobry w podważaniu słuszności wiary jak ja, serio), to później przychodzi Boża miłość i aż głupio mi znowu nie uwierzyć. Spoko, to blog o tematyce świeckiej i nie znajdziecie tutaj religijnych rozkmin, niemniej jeśli miałabym wspomnieć o jakimś bardzo istotnym dla mnie wydarzeniu w 2016, to jest to to, że na nowo uczę się rozmawiać z Bogiem. I świetnie się z tym czuję.

Nowe zainteresowania

W tym roku odważyłam się zainteresować masą nowych rzeczy! Polubiłam naukę języków (nawet nieśmiało zaczęłam o tym pisać), obejrzałam pierwsze w życiu anime i, dzięki niemu właśnie, zaczęłam nałogowo oglądać łyżwiarstwo figurowe! Oprócz tego przestałam martwić wydawaniem się pieniędzy na swoje pasje-generalnie od kiedy mam swoje pieniądze (od czasu do czasu gdzieś się zaciagnę do pracy, no i na osiemnaste urodziny ujawniły się jakieś ciotki) wydaje je na dużo rzeczy, ale za każdym razem są to zakupy przemyślane i sprawiają mi dużo radości!

Stare zainteresowania

Jakoś w połowie roku wszystko czym się wcześniej jarałam przestało mnie interesować. Przestałam niemal zupełnie rysować, porzuciłam czytanie książek i w ogóle żal. Końcówka roku jest zawsze najlepsza w moim wydaniu, no i jakoś tak teraz znowu odnalazłam radość w rysowaniu, ciekawość w czytaniu książek i znacznie więcej! No i nauczam się czerpać radość z oglądania filmów, co wcześniej było dla mnie niewykonalne. 

Powrót na bloga

Niby nie było mnie tylko trzy miesiące, ale znacznie wcześniej zaczęłam tracić serce do wszystkiego co tu tworzę. Powrót był mega trudny i mimo, że nie udał mi się tak jak go sobie zaplanowałam, to cieszę się, że znowu pokochałam ten skrawek sieci. No i już wyrosłam z nałogowego sprawdzania, czy mam jakieś nowe wejścia, po prostu cieszę się z pisania. Bardzo odżywcza była też zmiana nicka, na moje prawdziwe imiona!
No i patrząc z teraźniejszej perspektywy mogę powiedzieć, że chociaż statystyki poszły w dół, to moje zadowolenie z postów skoczyło w górę.

A pod wpływem jakich haseł upłynął wam ten rok?

6 komentarzy:

  1. Łał, nauczanie indywidualne wygląda ciekawie :D Chociaż ja bym się raczej na to nie zdobyła. Na autostopa zresztą też (chociaż w towarzystwie innych osób - może...). Podróż autostopem po Europie to jedno z tych moich marzeń, których raczej nie spełnię, a wolę sobie pofantazjować :) (Ale podróż po Europie "na żywo", poprzez kupowanie tanich biletów i noclegi w tanich hostelach - może kiedyś? :D)
    Mnie ten rok upłynął częściowo pod hasłem - liceum, wiadomo, zmiana szkoły. Ale również zakochałam się w Wielkiej Brytanii i po raz pierwszy stwierdziłam, że w sumie może fajnie by było tam studiować... Ale to się zobaczy :)
    Oczywiście gratuluję wszystkich osiągnięć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, większość ludzi reaguję tak na wiadomość o nauczaniu indywidualnym - fajne w teorii, ale czy warte ryzyka? Chyba nawet o tym napiszę ;)
      Właśnie w moim przypadku podróż autostopem po Europie wydaje się być coraz bardziej na wyciągnięcie ręki, więc kto wie ;) Jeśli będzie na pewno opiszę tu swoje doświadczenia, może skorzystasz :D
      Też się zakochałam w GB jakoś na początku liceum!
      Haha, osiągnięć tutaj za bardzo nie ma, ale dziękuję i tak <3

      Usuń
  2. Super post <3.
    Nie wiedziałam, że jesteś wierząca! Ja w tym roku też na nowo rozpoczęłam przyjaźń z Bogiem, wiec możemy sobie przybić piątkę.
    Podziwiam autostop! Bałabym się jak cholera, serio podziwiam.
    I za nauczanie indywidualne też podziwiam! Ja jestem taką sierotą socjalną, że nie zdecydowałam się na indywidualne, mimo że mi to proponowano. Ale jednak nie, bo zamknęłabym się w swoim kokonie i nigdy nie wylazła już do ludzi. Tylko do tego potrzebuję szkoły, chociaż jej nienawidzę jak niczego innego.
    Gratuluję wszystkiego i życzę szczęśliwego i pomyślnego nowego roku :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww <3
      Jestem, właśnie stwierdziłam ostatnio, że to strasznie słabe, że Bóg zajmuje tyle miejsca w moim życiu, a nawet o tym nie wspomniałam na blogu! Mentalna piątka, bum!
      W przypadku o którym mówię, autostop akurat był bezpieczniejszą opcją, bo do wyboru miałyśmy jeszcze wracanie bez odblasków, po drodze na terenie nie zabudowanym, bez pobocza (co z tego, że obiecałyśmy sobie, że nie będziemy łapać stopa po ciemku, ale no nawet moja mama stwierdziła, że mądrze zrobiłyśmy, bo jednak większe prawdopodobieństwo byłoby, że wpadłoby w nas rozpędzone auto, niż że zatrzyma się jakiś psychopata).
      A co do nauczania indywidualnego to uważam, że klasa to bardzo sztucznie stworzone środowisko ludzi i naprawdę, można szukać kontaktów gdzie indziej. A poza tym ja naprawdę z niektórymi mam teraz nawet lepszy kontakt niż jak chodziłam z nimi do klasy xd Oczywiście to nie jest to samo i omijają mnie w większości wyjścia klasowe i takie sprawy, ale da się z tym żyć!
      Wzajemnie, jeszcze produktywniejszego roku niż 2016!!!

      Usuń
  3. O kurczaki, to nauczanie indywidualne brzmi bosko, serio. Można sobie samemu organizować czas i nie marnotrawić go na tak wspaniałe, wartościowe i przydatne przedmioty jak technika (omówmy budowę wiertarki na podstawie kserówek. Będzie pasjonująco)... no i w ogóle na wszystkie słabo prowadzone lekcje. Ej, to serio jest fajna opcja. Napiszesz o tym więcej? :D
    Fajnie by było tak sobie podróżować autostopem (mam na myśli jednak dłuższą podróż niż dziesięć minut, choć i ta musiała być niewątpliwie fantastycznym przeżyciem! :D). Chociaż bałabym się psychopatów w sumie. Ale mógłby mnie bronić jakiś silny młodzian i byłoby fajnie. Albo silna kobieta. Albo sama bym się broniła, a co.
    Ojejku, moje życie mija ostatnio pod znakiem religijnych rozkmin. Serio. Chyba nie ma w moim otoczeniu osoby, z którą bym nie usiłowała dyskutować o Bogu. (I tak naprawdę chętnie bym usłyszała o tym coś więcej i od Ciebie, bo lubię o tym słyszeć od każdego - ale nie będę nalegać ze względu na rzeczywiście "świecki" charakter bloga c:).
    Tak się mówi, że człowiek uczy się całe życie. I ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, jak super to jest. Że rzeczywiście można wykształcać w sobie nowe zainteresowania przez całe życie, wgłębiać się co i rusz w nowe tematy, zdobywać coraz więcej wiedzy z różnych dziedzin... Czy to nie jest niesamowite? :D Serio, jakoś ta myśl jest dla mnie taka turbo pozytywna i mnie napędza. Mam nadzieję, że jak dorosnę, to nie będę taka przytłoczona pracą (tylko ekstremalnie bogata kurcze kurcze żeby sobie na wszystko pozwalać) i będę mogła się skupiać na, ekhem, samorozwoju również. (No i że będę się rozwijać również poprzez samą pracę, oczywiście). Przepraszam, znowu odjechałam w siną i egocentryczną dal! Ad rem. Gratuluję nowych zainteresowań (języki życiem, swoją drogą), powrotu do starych, a także powrotu na bloga. I życzę jak najlepszego 2017! <3
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat na indywidualnym technika raczej by cię nie ominęła (ja mam HiS np. na biol-chemie), natomiast na domowym już dobierasz przedmioty, które zdajesz dowolnie (przynajmniej na poziomie liceum) i nie musisz zupełnie chodzisz do szkoły, poza egzaminami i maturami (możesz też jeździć na konsultacje, choć nie wiem jak to wygląda w praktyce).
      Ale tak, tak, napiszę więcej na pewno! Jeśli masz jakieś konkretniejsze pytania to możesz napisać, będę wiedzieć na czym się skupić :D
      Haha, zawsze możesz napisać na maila, chętnie podyskutuję o Bogu ;) Chociaż moja wiara sprowadza się raczej do tego, że kocham Boga i innych ludzi i w ogóle generalnie raczej staram się żyć w zgodzie z przykazaniami, a zwłaszcza z przykazaniem miłości ;)
      Haha, ale to naprawdę jest niesamowite i to cudowna myśl! Też Ci tego życzę, egocentryczna dal w komentarzach mile widziana! Życzę wspaniałego 2017 wzajemnie, a także bycia bogatą, żeby móc sobie pozwolić na samorozwój w przyszłości!

      Usuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!