środa, 23 listopada 2016

Rowling doi czytelników

Kobieta bogatsza od brytyjskiej królowej chce mieć jeszcze więcej pieniędzy.

Długo unikałam tematu, jednak ponieważ poruszyła go Alicja, z którą zazwyczaj się zgadzam, to tym razem muszę dodać coś od siebie. Na jej blogu znajdziecie wpis o tym jak Harry został całkowicie i z premedytacją zamordowany przez autorkę i Warner Bros. Chociaż od razu chciałam zaznaczyć, że z wieloma podpunktami jej postu się zgadzam, to niestety obok takiego stwierdzenia nie mogę przejść obojętnie, zwłaszcza, że wypowiada je osoba inteligenta, której zdanie bardzo szanuję.

Może zacznę od tego, że NIE podoba mi się to, że Rowling miesza się do czegoś, co już napisała. Najoczywistszym przykładem będzie moje ogromne oburzenie na wieść, że autorka skrytykowała związek Rona i Hermiony (chyba nie muszę nikomu wyjaśniać dlaczego). Bardzo nie podobało mi się też, jak wypowiadała się na temat seksualności Dumbledore'a i Syriusza. Bynajmniej nie dlatego, że mam coś do homoseksualizmu tego pierwszego, lub jego braku u tego drugiego, jednak nie jest rzecz do poruszania w wywiadach. Zwłaszcza, że kwestia ta nie zmienia w żaden sposób charakteru żadnego z nich.

Nie podoba mi się też to, że prawa do świata należą do Warner Bros - wytwórnia rzeczywiście może być nastawiona bardziej na pieniądze niż na uczucia fanów. Nie lubię też sposobu w jaki WSZYSTKIE nowe wytwory ze świata czarodziejów są reklamowane, a zwłaszcza Przeklęte Dziecko, które czego by nie powiedzieć ósmą częścią nie jest (a będąc tak promowane samo wystawia się na nieprzychylne opinie, ponieważ takiej roli nie spełnia w żadnym calu). Do tego, że powstała nic nie mam, zwłaszcza, że jak ktoś zauważył, nie jest ona skierowana do osób wychowanych na Harrym Potterze, a raczej dla tych dzieci, które urodziły się później i jeszcze nie zakochały się w magii. Tak jak większość fanów, wolałabym żeby dotyczyła czegoś innego niż Nowego Pokolenia, ale dopóki nikt nie kazałby nam tego uznawać za kanon wszystko byłoby dobrze. A tak, to charaktery bohaterów i rozwiązania fabularne będę musiała wyprzeć z głowy tak jak drugą część Małych Kobietek.

Natomiast tym czymś co mi się okrutnie nie podoba w tym wszystkim, jest ogólna nienawiść skierowana w stronę J.K.Rowling*.

Po pierwsze zarzucanie jej, że wszystko co robi, robi dla pieniędzy jest okropne. To jest kobieta, która jest bogatsza od królowej brytyjskiej i w 2015 ofiarowała ponad 10 milionów funtów na fundacje charytatywne! (źródło).

Myślę, że lepsze wytłumaczenie dla tego, że Rowling nie chce odpuścić jest znacznie bardziej prozaiczne - stworzyła świat, w którym zakochali się ludzie na całym świecie. Myślicie, że ona nie jest zakochana? Gdybym ja napisała tak cudowną fikcyjną rzeczywistość, to na pewno wielokrotnie chciałabym do niej wracać. I znowu, oczywiście, że może nam się nie podobać sposób, w jaki to robi. Napisałam już co mi się nie podoba i zapewne mogłabym do tej listy wiele dodać. Ale jednocześnie rozumiem autorkę i wiele jestem w stanie jej wybaczyć. Zwłaszcza, że dla kogoś kto tyle lat był na ustach wszystkich problemem może być także stanie się niewidzialnym. Nie doświadczyłam, więc nie mogę sprawiedliwie ocenić.


Drugą sprawą jest stosunek Rowling do czarnoskórej aktorki grającej Hermionę w sztuce w Londynie. Autorka wypowiadała się na ten temat dwa razy na twitterze** i obie te wypowiedzi chciałabym skomentować. 

Pierwsza z nich brzmi tak:
We found the best actress and she's black. Bye bye, now.
Myślę, że nie ma tutaj co za dużo dodawać, bo (mam nadzieję, że nikogo teraz nie zdziwię) tak działa teatr. Jest to przestrzeń, gdzie wygląd prawie zupełnie nie ma znaczenia, a już na pewno najmniejsze ma kolor skóry. Często w sztukach brytyjskich zdarza się, że czarnoskóry i biały aktor grają rodzeństwo, jak to ma na przykład miejsce w filmowej (!) adaptacji Wiele hałasu o nic Kennetha Branagha, gdzie Don Pedra gra czarny (i niezwykle przystojny) Denzel Washington, a jego przyrodniego brata jasny (chociaż równie przystojny) Keanu Reeves. Magia teatru - liczy się gra aktorska. Koniec tematu.***

Druga, dużo chętniej cytowana wypowiedź, to:
Canon: brown eyes, frizzy hair and very clever. White skin was never specified. Rowling loves black Hermione
W tym przypadku jestem nieco skonfundowana, ponieważ ostatnio na grupie Pawła Opydo przeczytałam, że nie oznacza to, że Rowling koloru skóry nie określiła, tylko że nie jest on dla postaci definiujący. Nie znam angielskiego na tyle, by to skomentować (chociaż w takim przypadku jak widzimy nie ma o co się spierać), ale jeśli nawet rozumiemy to w tym pierwszym znaczeniu, to ciągle w żaden sposób nie kłóci się to z książkami. Dlaczego? Bo rzeczywiście nigdzie w książce nie zostało napisane wprost, że była biała, czy nawet miała jasną cerę. Jak dowiedziałam się z licznych dyskusji na fejsie i tumblrze, czarnoskóre osoby też się opalają, a fragment, w którym opisana jest opalenizna Hermiony jest najczęściej (i w sumie chyba jedynym) cytowanym. Po drugie - oczywiście postaci, które były czarnoskóre, były jako takie opisane. Ale, tutaj spotykamy się z kwestią tego, że to, że autorka wyobrażała sobie swoją bohaterkę jako białego człowieka nie jest najistotniejsze, gdyż jak kiedyś pisałam, na szczęście wizerunki postaci nie są automatycznie przesyłane do naszej głowy. O tym, że czarnoskóra Hermiona ma sens świadczy chociażby ogrom fanartów tak jej przedstawiających, powstałym przed wyjściem sztuki****. Wizja autorki po prostu nie wyklucza innych wyobrażeń, jeśli nie ma o tym napisane w jej dziele. 

Być może powody, dla którym Rowling kocha czarną Hermionę nie są tak dobre, a jej słowa wywołane są przez społeczność fanowską (czy też jak niektórzy uważają pod marketing), ale każdy twórca musi pogodzić się z tym, że kanonem nie jest to co w jego głowie, ale to co napisane w książkach.



Ostatnią rzeczą, którą chcę poruszyć (chociaż pewnie mogłabym napisać wiele więcej) jest Pottermore - strona, której osobiście jestem fanką. Nie wszystko mi się tam podoba, uważam, że parę zdań mniej od Rowling nikomu by krzywdy nie zrobiło, a nawet wręcz przeciwnie. Niemniej sam pomysł na platformę zrzeszającą fanów jest cudowny, osobiście robiłam trzy razy quiz na to w jakim jestem domu (zawsze Ravenclaw, hehe). Poza tym niewiele tam siedzę, ale idea i design bardzo mi się podobają.

Oczywiście świat Harry'ego Pottera to ogromny biznes - mimo wszystkich kontrowersji dokoła Przeklętego Dziecka, w ciągu pierwszych trzech dni sprzedano ponad 680 tysięcy kopii drukowanej sztuki. (źródło) Oprócz filmów, książek, Pottermore to także studio w Londynie, ogromne ilości sklepów i gadżetów, sygnowanych przez wytwórnię i znaczniej więcej. Wiadomo, że od serii, która wpłynęła na praktycznie całe jedno pokolenie można wymagać więcej niż od niszowej trylogii nieznanego polskiego autora. Niemniej proszę, nie czepiajmy się tak tej Rowling. Zapewne moje słowa podyktowane są też poniekąd ogromną sympatią do autorki, ale czego by nie powiedzieć, obrywa jej się cały czas, czasem zupełnie nieuzasadnienie. Może niech chociaż kilkoro z nas obroni osobę, dzięki której wszyscy otrzymaliśmy bilet do Hogwartu i mogliśmy razem przeżyć tę niesamowitą przygodę.

Nie poruszyłam nawet połowy spraw, które chciałam. Ale to naprawdę dużo za dużo, jak na jeden post, dlatego chętnie przedłużę rozmowę dyskusją w komentarzach ;).

*bardzo nie chciałabym, żeby ktokolwiek potraktował to jako post skierowany przeciwko wpisowi Alicji, bo w wielu miejscach się z nią zgadzam. Raczej chcę spojrzeć na to z innej strony (chociaż oczywiście w niektórych fragmentach nasze zdania się rozmijają) i tak jak w komentarzu u niej posłużę się także tutaj analogią do kostki Neckera - żaden sposób patrzenia nie jest bardziej prawidłowy, po prostu perspektywa jest inna. Dodatkowo akurat jej nie zarzucam nienawiści do Rowling oczywiście, bardziej chodzi o ogólny wydźwięk wpisów ;)

**oczywiście zapewne wypowiadała się na ten temat znacznie częściej, te dwie wypowiedzi uznałam za szczególnie istotne. 

***a propo obsadzania różnych roli w teatrze - kiedyś bardzo narzekałam na to, że kobiety nie mogą grać Hamleta, a to taka ważna postać, blablabla. A potem dowiedziałam się, że w jednej z najsłynniejszych polskich inscenizacji duńskiego księcia grała Teresa Budzisz-Krzyżanowska. To dobry przykład na to, co naprawdę jest istotne przy obsadzaniu roli w teatrze.

****to w ogóle jest ciekawy temat jak różnie ludzie wyobrażali sobie tę jedną bohaterkę. Jedna z artystek, która obserwuje na tumblrze napisała, że jak pierwszy raz czytała HP to myślała, że Hermiona jest Żydówką!

11 komentarzy:

  1. No to tak: do Rowling za wiele nie mam, bo sama stała się ofiarą tego wszystkiego, ale jak długo będzie to sygnować własnym nazwiskiem, tak długo będzie obrywać. Stety czy niestety.
    Moje negatywne słowa, bo czuję się trochę wezwana do odpowiedzi :P, dotyczyły przede wszystkim faktu odebrania nam Next Genów - bo chcemy czy nie, wszystkie nasze Scorpiusy będą teraz porównywane do Scorpiusa przeklętego. I tak dalej.
    Kiedy odniosłam się do czarnej Hermiony, krytykowałam wydźwięk wiadomości autorki, które wydają mi się wręcz agresywne, a na pewno nie pokojowe.
    Czy Rowling chce wracać do swojego świata? Spoko, niech sobie wraca. Tylko po co tyle lat mydliła ludziom, głównie dzieciakom, oczy? Mogła sobie tych drzwi nie zamykać, a nie teraz udawać, że wszystko jest okej, a ona nie robi nic złego.
    Tak uważam.
    Pozdrawiam gorąco, dobry post ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do sygnowania własnym nazwiskiem, to ja tam wolę żeby chociaż trochęnad tym czuwała niż całkiem się odcięła, ale to też jest kwestia idywidualnych odczuć.
      Co do Next Genów oczywiście racja, ale jednak nie zamyka nam to drogi do ff, ja osobiście mam odrębną wizjęniż w dziecku, ale zupełnie nie przeszkadzało mi to w zapoznaniu sięze sztuką, a moja wersja w wyobraźni ani trochę się nie zmieniła.
      Właśie ja nie czytałam raczej żadnych agresywnych, tylko takie jakie tutaj przytoczyłam :) (a przynajmniej mnie one agresywne sięnie wydają, nigdzie nie przeczytałm, że "Hermiona nigdy nie była biała"). Ale może coś mnie omineło.
      Oczywiście, ostatni zarzut jest słuszny, ale rozumiem też presję pod jaką była autorka, kiedy zamykała serię. Niemniej oczywiście, mydlenie oczu fanom nie jest fajne :)

      Usuń
    2. Ciężko stwierdzić czy faktycznie ma coś do powiedzenia, czy po prostu podpisuje, bo nic więcej nie może zrobić. Możemy tylko przeczuwać.
      Zapomniałam się jeszcze odnieść do tego argumentu z opalaniem - koronnym argumentem był jednak cytat "Hermione's white face was sticking out cośtam". Krążył po sieci, kiedy to był gorący temat.

      Wracając do Next Genów - ty nie uważasz za kanon, ja nie uważam, ale osoby, które nie siedzą w fandomie, nie śledzą niusów, nie czytają fanficów albo nie będą pamiętały czasów, kiedy nie było "ósmej części" pewnie będą uważać. Więc tak - Next Gen został fanom wyrwany z rąk. Bo można mieć też osobną wizję co do życia uczuciowego Hermiony i pisać Dramione. To też alternatywa, ta sama kategoria ff. A nawet bardziej prawdopodobna alternatywa, bo główne wydarzenia się przecież nie muszą zmieniać. No i nigdy nie myślałam, że dane mi będzie pisać aż tak wiele alternatyw :).

      Usuń
    3. Racja, zapomniałam o tym drugim! Ale tu akurat z tego co mi wiadomo, użyto "white face" jako związku frazeologicznego oznaczającego że była tak blada ze strachu, że aż biała i (ponownie) czarnoskórzy ludzie też bledną.
      Co do Next Genów, napisałam się żre zgadzam się z twoim spojrzeniem, a ten temat nie podoba za mi się z wielu innych powodów również (przede wszystkim Harry to według mnie najsłabsza postać uniwersum, a w Dziecku jest ho dosyć sporo). A alternatywy zawsze fajne ;)

      Usuń
    4. Chciałam tylko to dorzucić dla porządku, mnie czarnoskóra Hermiona naprawdę nie przeszkadza :).
      Ja tam nie przepadam za alternatywami :P. Szczególnie tymi w stylu "Harry odnalezionym księciem elfiego królestwa". Czytałam to w wersji yaoi.

      Usuń
    5. Nie no, dzięki za dorzucenie, bo miałam wrażenie że coś mi umyka i zapomniałam zbić jakiegoś argumentu xd
      Harry jako elfi książę? Brzmi pięknie ❤

      Usuń
    6. Jeszcze był tam Draco, który okazał się władcą wampirów i oni się bili z tymi elfami i wszystko zanosiło się na Drarry, aż okazało się, że Harry jest też aniołem, bo Lily i James to archaniołowie i skończyło się na Snarry. Nie polecam. To jedno z tych traumatycznych opek, ale cóż - ryzyko zawodowe :v.

      Usuń
  2. Ciekawy temat na post. Osobiście jakoś tam nie śledzę co tam piszą o kimś tam, ale również zauważyłam, że wiele osób twierdzi, że Hermiona miała jasną skórę i też podawali argument, że czarnoskórzy się nie opalają (być może Rowling wyobrażała ją sobie z jasną skórką), ale nie ma się co czepiać (z resztą jeśli dobrze zauważyłam to obsada spektaklu jest z tyłu scenariusza i osobiście wyszukiwałam poszczególnych aktorów po przeczytaniu lektury). No i minusem jest to że "Przeklęte Dziecko" powstało po tylu latach! Bądź co bądź wszyscy myśleli, że to koniec, więc można to odebrać jako "dla pieniędzy". Choć osobiście również lubię "Harry'ego Potter'a" i fajnie było przeczytać, kolejną część, choć, zgadzam się z Tobą, nie pasuje do poprzednich części ;)
    Pozdrawiam! :D
    Katty

    OdpowiedzUsuń
  3. Post pasjonujący, no bo w końcu Harry Potter, życie i te sprawy. Biegało się z tymi kijkami, wymachiwało się, wrzeszczało i wszystkich przyprawiało o zawrót głowy. I się płakało nad nimi wszystkimi tam, i nad Syriuszem, i nad młodością Dumbledore'a... Ach. #fikcyjnecrushe
    Słowa Rowling w wywiadach to... no, tylko słowa. Znaczy, nie musimy ich traktować jak świętości. I jak ktoś w żadnym razie nie uważa przezacnego Albusa za geja, no to co? No to nic :D (Ja akurat uwielbiam ten wątek z Grindelwaldem i w ogóle... Dobra, już chyba mówiłam o tym setki razy :P).
    Hermiona dla mnie zawsze była biała (i w ogóle wydaje mi się, że była mowa o tym, że "zbladła" albo coś podobnego) (czy to świadczy o moim małym umyśle zamkniętym w stereotypach i konwenansach? Aaa D:), więc nie jestem jakąś wielką fanką czarnoskórej aktorki w jej roli, ale z drugiej strony może bym się przekonała, gdybym zobaczyła ją w, że tak się wyrażę, akcji. Ojej. Ale by było super.
    Po "Przeklętym Dziecku" spodziewałam się najgorszego, a właściwie podobał mi się. No i Scorpius. Ach <3
    I w sumie nie przyszło mi przez głowę, by hejcić Rowling, bo nie tylko uwielbiam ją za "bilet do Hogwartu", ale ogólnie bardzo szanuję i uważam za dobrą pisarkę (ma dryg do tworzenia bardzo charakterystycznych bohaterów i skomplikowanych, a sensownych fabuł - to pierwsze udowadnia też w "Trafnym wyborze", to ostatnie - w swych zacnych kryminałach). Poza tym rzeczywiście bardzo dużo ze swojej... no, fortuny #serianiefortunnychzdarzeńprzejęłamójmózg przeznaczyła na cele charytatywne, a to się chwali. No i to nie ona przecież, a na pewno nie ona jedynie, odpowiada za te wszechobecne reklamy i jechanie na "fejmie" Harry'ego, tylko właśnie między innymi Warner Bros. Nie wiem. Rowling dobry człowiek :D
    A post, jak już wspomniałam, szalenie był interesujący i dobrze się go czytało. Czołem!,
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do zblędniecia Hermiony, to wypowiedziałam sięna ten temat w komentarzu wyżej, ale napiszę jeszcze tutaj, że czarnoskórzy ludzie też bledną ;) a co do tego, że ty sobie wyobrażałaś ją jako białą jest całkiem naturalne, zwłaszcza, że w Polsce żyją głównie biali ludzie, więv nasz mózg nie jest przyzwyczajony do wyobrażania sobie innych kolorów ;) No i tak jak napisałam, Rowling zapewne też wyobrażała sobie Hermionę w ten sposób. To po prostu w żaden sposób nir wyklucza czarnej aktorki w roli, ani nie sprawia że wszyscy powinni ją sobie wyobrażać tak samo.

      Usuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!