wtorek, 8 listopada 2016

Bez powodu #1

Bez żadnego powodu dzielę się z wami ciekawymi linkami, które przyciągnęły moją uwagę w ubiegłym miesiącu.

Kiedyś prowadziłam poniedziałkową serię postów, w której dzieliłam się z wami super linkami. Niestety wpisy te po jakimś czasie stały się jedynymi na blogu, dlatego postanowiłam z nimi skończyć. Jednak potrzeba dzielenia się dobrymi rzeczami w internecie została, więc pomyślałam o jakiejś nowej serii. Powiedzmy comiesięcznej. Może czasem trochę rzadziej, może kiedyś zdarzy się częściej. Na pewno jednak zawsze będą to rzeczy, które w jakiś sposób mnie oczarowały. Może i was oczarują*.

Pierwszą rzeczą, którą chciałabym się z wami dzisiaj podzielić jest kanał Royal Opera House na YouTubie. Od czasu obejrzenia na nim próby Dziadka do Orzechów spędzam na dim dosłownie całe dnie. I wcale nie sprawdzam właśnie tanich biletów na loty do Londynu w czasie wystawiania tego spektaklu. Wcale.

W zeszłym miesiącu był Halloween i nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że w tym roku Jirka Vinse z tej okazji do swoich księżniczek i książąt disnejowskich, dodał także realistycznych złoczyńców. Czapki z głów.

Ostatnio zakochałam się w piosenkach Toma Rosenthala (przy okazji zawsze zdobią je piękne videa). Czy piosenka, która nazywa się Bob in the Rain and The Lizard of Hope może być zła? Nie.

W następnych dwóch punktach przekonacie się jak bardzo beznadziejny mam humor. Tutaj do napisania mam tylko "McDonalds i kisiel mniam!" (śmieszy mnie za każdym razem).


To chyba tyle na dzisiaj, chociaż na pewno zapomniałam o czymś ważnym. To dlatego, że moje wszystkie myśli zostały zastąpione przez ścieżkę dźwiękową Dziadka do Orzechów.

A wy ostatnio znaleźliście coś ciekawego w internecie?

*chciałabym niniejszym podziękować wszystkim, którzy pisali, że poniedziałkowe posty są super i przeprosić ich za to, że już ich nie ma.

**do czau nieokreślonego zdjęcia na blogu pochodzą z unsplash (CC0).

5 komentarzy:

  1. Ja obejrzałam 20 minut, polecam :P.
    Oprócz tej piosenki wszystko widziałam wcześniej, chyba czas się odciąć od internetu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zerknęłam na balet, zachwycający. W ogóle balet to czyste piękno, te ruchy, ten wdzięk, a za tym wszystkim kryje się tyle poświęcenia i ciężkiej pracy... magia. Byłam na balecie na żywo chyba raz, bardzo chciałabym pójść jeszcze kiedyś na jakiś, bo to zachwycające widowisko.
    No i zerknęłam na tego realistycznego Disneya i... łał! Większość naprawdę mogłaby tak wyglądać w prawdziwym życiu! Obłęd ♥
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze mieć Internet. Oj, dobrze, mimo wszystko. :D
    Balet to magia. Siedzisz sobie na widowni, taki mały szary człowiek, a wokół ciebie jest tylko perfekcja.
    *głęboko*
    Ale nie no, bardzo zacna jest to rzecz z pewnością, toteż na przyszłość będę wiedziała, gdzie sobie zerkać. c:
    O Jirce nie słyszałam wcześniej, ale jestem naprawdę pod wrażeniem jego prac. Po pierwsze bardzo ciekawy pomysł, a po drugie boskie wykonanie (Cruella i Jane są super, i jeszcze Bestia, ojej).
    Nazwisko Toma Rosenthala od niedawna chodzi mi po głowie, miałam go "obczaić", miałam - i nic, ale na szczęście się zjawiłaś i wreszcie to uczynię :D Zatem dzięki, jesteś spiritus movens mojego zapoznawania się z jego piosenkami (tytuł tej, którą wymieniłaś, rzeczywiście zapowiada coś interesującego :D Ach, tytuły).
    Wszyscy wiemy, że i mój humor nie zalicza się do tych najbardziej wyszukanych... w każdym razie kisnę :'D "zarył klapkiem Tadziu" i jeszcze ten moment kulminacyjny z budyniem <3 Oto prawdziwe piękno.
    A Bad Lip Reading (<3) już dobił mnie kompletnie.
    Dziękuję za niewątpliwe umilenie wieczoru :D I chylę czółko (noga czółko gardło i ścianaaa),
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, w innej parodii tego koreańskiego zespołu początek brzmi "Bejbeeeeee, na***any budyń w niego wejdę" i tutaj to już w ogóle nie mogę się nigdy powstrzymać od śmiechu xd
      Bardzo się cieszę, że umiliłam Ci wieczór! (no nie do końca ja, ale ja dałam linki, więc mogę wziąć trochę chwały dla siebie chyba).

      Usuń
  4. Ostatnio nie mam zbyt dużo czasu na poszukiwanie interesujących rzeczy w internecie... Chociaż, gdybym miała więcej wolnego, chętnie sięgnęłabym do którejś z polskich bibliotek cyfrowych i poczytała stare czasopisma. Takie z okresu międzywojennego. To dopiero musi być ciekawe!;) (przynajmniej dla mnie, ale chyba jestem trochę dziwna;)

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!