wtorek, 29 listopada 2016

5 najlepszych aplikacji do nauki języków

Żadna aplikacja nie nauczy się mówić w obcym języku, ale niektóre mogą ten proces znacznie ułatwić.


Ta dzisiejsza młodzież, to by tylko siedziała z głową w telefonie, zamiast się czegoś pouczyć. O, chwila, przecież za pomocą aplikacji też można się zdobywać wiedzę, czasem nawet dużo efektywniej niż tradycyjnymi metodami. Dzisiaj przedstawiam wam 5, moim zdaniem, najlepszych aplikacji do nauki języków!

1. Memrise


Główną zaletą Memrise jest ilość języków i kursów do ich nauki. Każde słówko powtarzane jest, aż nie wyhodujemy "kwiatka" widocznego w prawym górnym rogu. Oczywiście pomyłki stopują ten proces. Po nauczeniu się słówek, są one systematycznie przypominane, aby je utrwalić. Motywuje zdobywanie dziennego celu, chociaż irytujące jest to, że kiedy przez jeden dzień zapomni się go osiągnąć, trzeba zaczynać od nowa (spokojnie, postęp w nauce słówek się zapisuje ;)

2. Quizlet


Ostatnio mój faworyt, używam go do nauki słówek do szkoły. Tutaj sami tworzymy zestawy słówek, których możemy uczyć się poprzez wpisywanie tłumaczeń, czy przeglądanie fiszek. Zestawy możemy potem pakować w foldery i ustawiać widoczność tak by były ogólnie dostępne lub żebyśmy widzieli je tylko my. Czymś co mnie zachwyciło (oprócz estetycznego i minimalistycznego interfejsu) jest to, że po połączeniu z internetem automatycznie na nasz telefon ściągana jest wymowa. 

3. Dictionary.com

Aplikacja użyteczna, kiedy musimy napisać coś po angielsku, ze względu na słownik synonimów. Opcji jest znacznie więcej, ale ja przyznam, że korzystałam tylko z tej, więc na temat innych nie mogę się wypowiedzieć.Przeglądając aplikację, widzę, że jest tutaj także blog, gdzie tłumaczone są m.in. zagadnienia gramatyczne (np. przedimki i przyimki), a także prezentacje, również poświęcone zagadnieniom językowym. Do tego dodajmy nowoczesny interfejs i już powstaje nam pełny portret Dictionary.com (chociaż pewnie nie do końca, bo na pewno możliwości jest jeszcze więcej, no i jak kto ja nie wspomniałam o podstawowej funkcji jaką jest oczywiście słownik).

4. Elevate


W założeniu aplikacja służy do rozwijania zdolności umysłowych, ale ponieważ wśród nich jest też rozwijanie zdolności stricte językowych, a interfejs jest po angielsku, to nam może posłużyć do doskonalenia tego języka. Niestety, nie przez przypadek użyłam słowa "doskonalenia", ponieważ aplikacja raczej nie nadaje się dla początkujących. Niemniej jeśli umiemy już angielski jako tako, to możemy w przyjemny sposób ćwiczyć szybkie czytanie, czy uważne słuchanie w tym języku. Aplikacja jest niezwykle estetyczna, a zadania bardzo różnorodne. W wersji próbnej codziennie dostajemy trzy losowe. Osobiście, jestem fanką.

5. Trivia

Trivia to po prostu taka międzynarodowa, fajniejsza (przynajmniej według mnie) i ładniejsza wersja Quizwania. Ponieważ to po prostu quiz, w którym możemy rywalizować z przeciwnikami, to języka nas nie nauczy. Postanowiłam jednak, że dodam ją tutaj, ponieważ to świetna zabawa, a że musimy rozumieć pytania to, chcąc nie chcąc, trochę obcych słówek się nauczymy. Ja tam w wakacje grałam cały czas, niestety w roku szkolnym zapominam odpowiadać przeciwnikom, przez co odpadam walkowerem. Ale polecam, bo zabawa przednia!



Na dzisiaj to tyle.

Koniecznie dajcie znać jeśli znacie jakieś inne super aplikacje!

9 komentarzy:

  1. Ja korzystam z Duolingo - jest dostępny na każdy system operacyjny w smartfonach, co jest dla mnie dużą zaletą :)
    Z Memrise przez chwilę korzystałam, ale nie miałam czasu, by kontynuować dalsze testowanie tej aplikacji..
    Przez chwilę także próbowałam coś zdziałać na serwisie Busuu (chyba tak się to pisało).
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama korzysta z Duolingo, mnie jakoś nie szczególnie ciągnie akurat do tej aplikacji ;)
      O Busuu coś tam słyszałam, ale też mnie nie zachwyciło z tego co pamiętam :)

      Usuń
  2. Ciekawy post i motywujący do nauki (zwłaszcza jeśli to od Ciebie zależy czy kwiatek urośnie :p). W sumie to posiadam tylko różne słowniki, niektóre mają więcej opcji, ale raczej nie korzystam. A z tych co wymieniłaś przypadły mi do gustu: Memrise, Elevate i Trivia. Lecę testować!
    Katty :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo tego, że uwielbiam uczyć się języków, nie korzystałam dotąd z żadnej z wymienionych przez Ciebie aplikacji. Zdziwiłam się za to, że nie wspomniałaś o Duolingo, które mi się wydaje w ogóle najpopularniejszym z takich radosnych przedsięwzięć (ale to może tylko wśród moich ziomków). Działa podobnie jak Memrise, bo również po jednym dniu nieaktywności traci się punkty, co jest frustrujące. To serio jest frustrujące! Poza tym jednak bardzo przyjemnie mi się korzysta, choć chyba wygodniejsza od wersji mobilnej jest ta na komputery, bo tam można znaleźć krótkie wyjaśnienia gramatyki i tak dalej, czego na telefonie już brak, ale nie szkodzi. I tak jest fajnie. Ja jako młody kozak uczę się szwedzkiego po angielsku i dobrze się bawię :D
    No a sam post w ogóle bardzo przydatny, szczególnie zaciekawiło mnie Elevate - oto mknę jak na skryzdłach ściągać i próbować! :D
    Szastam nóżką,
    B.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna lista, zainteresowało mnie zwłaszcza Memrise. Znałam tylko Quzilet, chyba używaliśmy go raz na lekcji angielskiego kiedyśtam. W każdym razie, spoko rzecz.
    Lubię takie kreatywne metody nauki języka, w moim wypadku sąmto angielski i hiszpański. Chciałabym podciągnąć ten drugi, bo niby uczę się kilka lat, a nie umiem sklecić zdania i przeprowadzić normalnej rozmowy, więc może wykorzystałabym takie sympatyczne aplikacje. Mam poważny plan, żeby po nowym roku (bo w tym miesiącu piszę FCE i skupiam się na angielskim) wziąć się za to, po to naprawdę piękna mowa. Zawsze więcej serducha miałam do angielskiego, ale chciałabym mówić też płynnie w drugim obcym języku.
    I myślę, czy nie zacząć się hobbystycznie uczyć jakiegoś języka. Tak dla zabawy, po prostu. W sensie... serio. Nie jestem pasjonatką obcych języków, ale z jakiegoś powodu ta myśl pojawiła się w mojej głowie.
    W ogóle jeszcze jak jesteśmy przy temacie języków, to ostatnio odkryłam naprawdę piękny język, szukając pomysłów na imiona do opowiadania fantast w obcych mowach (dobra metoda, serio).
    Ten język to... estoński.
    No bo estoński! Serio, niemal każde słowo brzmi jak imię lub nazwa do powieści fantasy. Zresztą jest z tej samej rodziny, co fiński, którym inspirował się Tolkien przy tworzeniu języka elfów. To o czymś świadczy.
    Niech żyje język estoński ❤️
    Ale wybacz, odeszłam od tematu :D
    Aplikacje z chęcią obczaję:)
    I wybacz chaotyczny komentarz. Koniec tygodnia, słaba kondycja mentalna i w ogóle.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do estońskiego, to mnie tego wyjaśniać nie musisz, bo rozumiem twoją miłość, bo generalnie języki ugrofińskie są cudowne ❤️ Ja akurat jestem największą fanką fińskiego, ale no.
      Haha, komentarz bardzo sensowny!
      FCE? Powodzenia!

      Usuń
  5. Ogólnie (szejm szejm szejm) żadnej z wymienionych wyżej aplikacji nie znam... jej czuje się z tym źle, bo jeszcze, niczym średniowieczny skryba bawię się w fiszki i te wszystkie inne bajery...cóż dla mnie zawsze wersja papierowa będzie nieco lepsza niż elektroniczna- czemu, nie wiem. Pewnie nadejdzie ten wspaniały dzień gdy się przekonam do jednej z tych aplikacji (Memrise i Quzilet wydają mi się być nawet spoko) może już niedługo bo wisi nademną sprawdzian z Hiszpańskiego- a Hiszpański wchodzi niestety ciężko...
    Pozdrawiam Ż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czuj się źle,ja tam Cię podziwiam bo moje fiszki to jest jakaś porażka. Dlatego Quizlet mi się tak spodobał - mam fiszki w jednym miejscu, a nie porozrzucane po całym domu. I (wstyd przyznać), ale jestem tak dużym leniuszkiem, że na sama myśl o tym, że mam się babrać z papierowymi fiszkami robi mi się niedobrze. Także to, że wolisz papierowe wersje tyko dobrze o Tobie świadczy!

      Usuń
  6. Polecam penpaland.com strona internetowa oparta wymiany językowej

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!