poniedziałek, 31 października 2016

Halloween dla opornych

Co poradzić kiedy zupełnie nie lubi się tego święta?

Muszę się do czegoś przyznać: jestem tą osobą, która tym razem psuje imprezę. Nie lubię Halloween. Żebym jeszcze czuła do niego niechęć z jakichś rozbudowanych ideologicznie powodów. A ja tymczasem nie przepadam za tym świętem z dwóch najbardziej prozaicznych powodów na świecie:
  1. Nie lubię się bać.
  2. Nie lubię kiczu. 
Możecie mnie przekonywać, że Halloween to nie tylko kicz i przerażenie, ale ja tam swoje wiem. Bez tego nie ma zabawy i nawet jeśli próbuję się od tego odciąć to wiem, że gdzieś tam są horrory i plastikowe "poodcinane" palce. Niemniej chciałabym uważać się za osobę otwartą, więc w tym roku spróbuję Halloween polubić. Znalazłam 6 powodów, żeby to zrobić.

Jedną z zalet Halloween jest przebieranie się. Ja tam tego nie robię, bo a.)byłam w życiu na jednej halloweenowej imprezie i to takiej nieprzebieranej, b.)jestem leniwa. Mimo to bardzo lubię oglądać jak przebierają się inni ludzie, a już w szczególności kocham wpisy Riennahery dotyczące kostiumów do wykonania w 5 minut. Nosiłabym.

Gdybym była fanką filmów, to pewnie 31 października siedziałabym pod ciepłym kocykiem, powoli sączyłabym herbatkę i oglądała... no właśnie co? Chyba nie horrory, przecież jak zaznaczyłam na wstępie nie lubię się bać, a w dodatku horrory to taki idiotyczny sposób bania się, który w sumie do niczego nie prowadzi. Dobrze, że na Kulturalnie po Godzinach jest ten post o filmach z gatunku indie, które idealnie nadają się na Halloween. Ja tam nie skorzystam mimo, że zawsze jak czytam polecenia dziewczyn to mam ochotę rzucić wszystko i nadrabiać filmowe zaległości. To pewnie dlatego, że wybierają takie ładne zdjęcia, a w kwestii tych niewielu rzeczy, które widziałam praktycznie zawsze się z nimi zgadzam (np. uwielbiam Tylko kochankowie przeżyją). No dobra, no i po prostu blog jest świetnie napisany.

Jak przy oglądaniu czegokolwiek jesteśmy, to zazwyczaj oglądanie animacji idzie mi trochę lepiej. Ale tylko trochę. Na przykład z tego zestawienia Ann widziałam tylką Koralinę, którą uwielbiam. Zresztą Ann ma tę samą zdolność co dziewczyny z Kulturalnie po Godzinach i mam ochotę w tej chwili rzucić tego posta, żeby obejrzeć halloweenowe animacje Burtona.

Jeśli jest coś co lubię oglądać, to są to videa na YouTubie (jestem beznadziejna, wiem). Ale gdybym nie lubiła ich oglądać, nie wiedziałabym, że istnieją tacy ludzie jak PJ (o którym już kiedyś pisałam), którzy potrafią przerazić mnie kilkuminutowym filmikiem. Może nie do końca przerazić, bo w np. Lullaby³ odnajduję taki fajny rodzaj strachu, w którym to co widzimy tylko pobudza naszą wyobraźnię do tego, żeby stworzyła coś, czego moglibyśmy się bać. 

Dwa akapity temu wspomniałam Koralinę i teraz chciałabym do niej wrócić i dać jako przykład do potwierdzenia pewnej tezy. Otóż uważam, że innym twórcą doskonałym na Halloween jest Neil Gaiman. Jako dodatkowe poparcie tego stwierdzenia dodam, że kiedy moja siostra wypożyczyła jego zbiór opowiadań Dym i lustra, to zanim je przeczytałam powiedziała mi, które są najstraszniejsze. Uznałam, że dobrym pomysłem będzie zaczęcie od nich, żeby szybko przez nie przejść. Wcale to jednak dobrym pomysłem nie było, bo przerażona oddałam zbiór do biblioteki. Także tego.

Ostatnią rzeczą jest piosenka Patty Boo, autorstwa zespołu Lor. Chociaż ja tam słucham jej cały rok.

A wy? Jakie uczucia towarzyszą wam w czasie Halloween? 

PS: Po pierwsze bardzo dawno nie pisałam PS-ów, więc trochę wyszłam z wprawy. A po drugie, znowu chcę przez tydzień pisać o książkach, dlatego jeśli jest coś o czym chcielibyście przeczytać to piszcie (no i w końcu pojawi się post z propozycją z zeszłego roku).

2 komentarze:

  1. Ja też nieszczególnie lubię się bać, ale Halloween lubię bardzo, chociaż racja, kiczu jest mnóstwo. Jednak nieszczególnie mi to przeszkadza. Uwielbiam niepokojące, upiorne klimaty. Horrorów nie oglądam, boję się po prostu, ale taki niepokój, osobliwość, rzeczy nadprzyrodzone... ooo, to bardzo. Dlatego też tak uwielbiam Abigail Larson. Halloween w tym roku akurat nie obchodziłam, ale zwykle spotykamy się ze znajomymi, jest okazja na dobrą zabawę, najedzenie się słodyczami - spoko rzecz. No i jeszcze - niektóre makijaże halloweenowe są naprawdę inspirujące, lubię je oglądać i ubolewać, że sama ledwo umiem dobrze nałożyć tusz na rzęsy;)
    Ach, te listy filmów, które sprawiają, że chcę się rzucić i zaraz obejrzeć wszystko, a suma summarum okazuje się, że ledwo mam czas na życie prywatne... taaak.
    Lor! ♥
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!