środa, 14 września 2016

Tony Buzan o kreatywnym uczeniu się

Zetknęliście się kiedyś z Mapami Myśli, ale nie wiecie skąd to się wzięło? Przedstawiam wam ich twórcę Tony'ego Buzana, a także dwie jego bestsellerowe książki poświęcone właśnie uczeniu się.



Kiedy ktoś proponuje mi książki, po których w założeniu mam osiągnąć lepsze zdolności uczenia się, to zazwyczaj podchodzę do ich autorów jak do szamanów. Czyli nawet jeśli na kogoś zadziałała ich magia, to jeszcze nie znaczy, że to dobra metoda. A jednak Tony Buzan stworzył Mapy Myśli - metodę szanowaną na całym świecie. Czyli chyba jest kimś więcej niż wioskowym szamanem.

Rusz Głową połknęłam w jeden dzień. Przede wszystkim książka jest niezwykle inspirująca, zaraz po skończeniu miałam ochotę sięgnąć po książkę po biologii. Cóż, nawet to zrobiłam, ale po chwili odłożyłam ją, żeby przeczytać Mapy twoich myśli. Wracając jednak do Rusz głową, to niezaprzeczalną zaletą książki jest też to, że jest najnormalniej w świecie dobrze napisana. Wszystko opisane jest krótko, zwięźle, ale zrozumiale, a autor zamiast podawać nam wzięte nie wiadomo skąd metody, uzasadnia ich trafność wiedzą na temat ludzkiego mózgu. Niezwykle ujęło mnie też to, że Tony zwraca też uwagę na błędy szkolnego systemu nauczania, a historie zdarzające się uczniom, które opisuje, niestety brzmią dziwnie znajomo. 

Podsumowując - polecam każdemu. Niestety inaczej jest w przypadku Map...
Spodziewałam się naprawdę dużo. A tym czasem cały czas miałam wrażenie, że autor usilnie próbuje sprzedać mi swoją metodę. Miałam ochotę wziąć, potrząsnąć go za ramiona i powiedzieć , że skoro czytam jego książkę, to znaczy, że prawdopodobnie kupiłam ideę mapy myśli i nie musi na każdej stronie pisać jej nowej reklamy! A jednak, trzeba przyznać, że książka nie jest zła. Co prawda wydaje mi się, że mimo większej ilości stron informacji jako takich jest mniej niż w pierwszej opisywanej przeze mnie pozycji, ale ciągle jest ich bardzo dużo. Dlatego jeśli macie większą ode mnie cierpliwość na lanie wody i potraficie między tym wyciągnąć to co pożyteczne, to polecam. A jeśli nie, to cóż, albo zaryzykujecie i sami sprawdzicie czy przypadkiem moje subiektywne, nie do końca uzasadnione uczucia nie spowodowały tej negatywnej oceny, albo zaryzykujecie w drugą stronę i odpuścicie sobie czytanie tej książki będąc świadomym tego, że ominęło was dużo fajnych rzeczy. Wybór jest wasz.

W ogóle, czy jest na sali ktoś, kto nie spotkał się z Mapami Myśli? A może wręcz przeciwnie jest gdzieś tutaj stały użytkownik?

PS: Wiem, że ta "recenzja" jest niezwykle krótka, ale książki przeczytałam już dawno i szczerze mówiąc nie bardzo pamiętam resztę moich przemyśleń podczas ich lektury. Generalnie chciałam coś napisać o Tonym, bo czytanie tego wszystkiego było dla mnie niezwykle inspirujące.

5 komentarzy:

  1. Recenzja wyszła ciekawie i przyznam się sczerze, że jak zobaczę gdzieś te książki to może po nie sięgnę (zwłaszcza po tą pierwszą :p bo moja cierpliwość ma granicę) i nawet zapiszę sobie na liście książek do przeczytania (która stety lub niestety jest bardzo dłuuuuuuuga!:p) Czekam na kolejne posty nie tylko dotyczące tek serii! :)
    Katty

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja wyszła ciekawie i przyznam się sczerze, że jak zobaczę gdzieś te książki to może po nie sięgnę (zwłaszcza po tą pierwszą :p bo moja cierpliwość ma granicę) i nawet zapiszę sobie na liście książek do przeczytania (która stety lub niestety jest bardzo dłuuuuuuuga!:p) Czekam na kolejne posty nie tylko dotyczące tek serii! :)
    Katty

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam gdzieś już o Tonym, ale o samych książkach nie - chyba dużo straciłam. Pierwszy tytuł musi być naprawdę niesamowity, skoro Cię tak zmotywował od razu :)
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za rekomendację tych ciekawych pozycji! Z chęcią przeczytam obie, a przynajmniej pierwszą :D bardzo podoba mi się ten cykl, z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy! ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ideę robienia map myśli, moja siostra jest w tym wręcz genialna, ale mi to póki co wychodzi ...lepiej nie mówić :)

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!