wtorek, 9 sierpnia 2016

Po co uczyć się języków?

Zawsze zazdrościłam poliglotom. Umiejętność posługiwania się w kilku/kilkunastu językach jest maksymalnie hipsterska, a przy tym niezwykle przydatna. Gorzej jeśli nagle okazuje się, że poliglotą jest każdy, oprócz ciebie, a jedyne co nieustannie słyszysz to to, że w dzisiejszych czasach bez znajomości co najmniej dwóch języków obcych się nie obejdzie. Ale przecież ty nie masz talentu do ich nauki.


Język francuski był zawsze jednym z moich przedmiotów w szkole. Niegdyś lubianym trochę bardziej, od gimnazjum absolutnie znienawidzonym. Do tego niezwykle irytowało mnie to, jak to wszyscy w około zachwycali się, że to taki piękny język, piękna kultura i w ogóle Paryż to najpiękniejsze miasto świata. No, ja tak na pewno nie uważałam.

Brzmienie języka mi się nie podobało, z kultury kojarzyłam tylko Victora Hugo (którego akurat całkiem lubię) i kilka francuskich piosenek, które w większości podobały mi się mocno średnio, a w Paryżu byłam raz i to było moje największe podróżnicze rozczarowanie.
W nauczeniu się francuskiego nie pomagał fakt, że przez lata byłam absolutnie przekonana, że po prostu nie mam talentu do języków i nic nie da się z tym zrobić. Nie zostanę poliglotą - przykra prawda, z którą się pogodziłam.

Ale czy to na pewno prawda? Tego lata niezmiernie polubiłam (prawie)wszystko co jest związane z Francją. W języku dostrzegłam piękno, o którym wszyscy mówili, gadałam z kilkoma naprawdę spoko Francuzami i zaczęłam słuchać francuskich musicali. I chociaż zabrzmi to fałszywie, to naprawdę nauka zaczęła sprawiać mi przyjemność. 
A co ciekawe na francuskim się nie skończyło. Nauka języków stała się moim nowych zainteresowaniem - i to nie dlatego, że nagle odkryłam, że łatwo mi to idzie. Co to to nie, ciągle nie mam talentu i uczę się przerażająco wolno, a jednak od kiedy wiem dlaczego się uczę, idzie mi to dużo łatwiej, a przede wszystkim przyjemniej. 
Nie uczę się dlatego, żeby dobrze zdać maturę i pochwalić się znajomym, że mówię się w X językach. Robię to, bo wiem, że na świecie istnieją wspaniali ludzie pochodzący z innych kultur i dla tego, że porozumiewając się w ich języku mogę zrozumieć ich kulturę. Robię to dlatego, że chociaż da się przetłumaczyć słowa, to nie da się przetłumaczyć znaczenia. A także dlatego, że chcę poznawać i jestem ciekawa innych miejsc, a chcę tam docierać z bogatą wiedzą o kulturze i znajomością ojczystych języków. Tu nie chodzi o martwy szkolny przedmiot, tylko o innych ludzi.

Chcę podzielić się moją pasją z wami i razem uczyć się języków. Czy w Norze znajdzie się miejsce na kaleczenie francuskiego i zapamiętywanie hiszpańskich słówek?

PS: To jedna z nowych pasji, o których pisałam poprzednio. Niestety nie mogłam poczekać do września ;)

12 komentarzy:

  1. O, zabawne, miałam pomysł na podobny post :) i w dodatku też miał dotyczyć francuskiego.
    Ogólnie miałam podobne odczucia co do tego języka (poza wizytą we Francji - byłam raz, przez jeden dzień i w dodatku nie w Paryżu ani żadnej "turystycznej" miejscowości, ale pobyt wspominam całkiem miło).
    Moje nastawienie zmieniła... bajka dla dzieci. Wszyscy jarali się wtedy Miraculous, to siadłyśmy z siostrą i zaczęłyśmy oglądać na jutubie. Większość odcinków była wtedy dostępna z francuskim dubbingiem i polskimi napisami, więc siłą rzeczy oglądałyśmy co było. No i jakoś tak odkryłam, że w sumie to całkiem przyjemny ten język.
    Jednocześnie jakoś tak w tamtym czasie nasza nauczycielka wymyśliła sobie, że będziemy korespondować z pewną francuską szkołą. Trzeba było się trochę powysilać, pogrzebać w słownikach żeby napisać coś sensownego, ale za to widok kartki "stamtąd", zapisanej czyjąś ręką w jego ojczystym języku (bo korespondowaliśmy analogowo, a nie przez maile) był absolutnie bezcenny.
    To chyba wtedy pierwszy raz w życiu poczułam "namacalnie" po co warto się uczyć języków. I postanowiłam zostać poliglotą, chociaż mój talent do języków jest taki, że wcale go nie ma. Jedyna nadzieja w tym co wyczytałam kiedyś w jakiejś naukowej gazecie - podobno obszar mózgu odpowiedzialny za naukę języków jest bardzo elastyczny i reguarnie ćwiczony może się mocno powiększyć. Więc może jest jeszcze dla nas jakaś nadzieja :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, jest nadzieja, ja to wiem i nawet napiszę o tym jeszcze!
      Też miałam taką akcję w podstawówce, ale ona była strasznym niewypałem :( wysłałm jeeden list podczas całego jej trwania.

      Usuń
  2. Hej hej! Bardzo ciekawy post :) też się uczę francuskiego (piąteczka! :D ) i też ma wrażenie, że nie mam talentu do języków, zwłaszcza do angielskiego (w podstawówce mieliśmy fatalną nauczycielkę i chyba został mi po tym uraz...). Czy możesz mi powiedzieć jakie masz metody uczenia się? ^^ siedzisz i zakuwasz, masz jakieś fajne stronki/książki? :) chętnie się dowiem, żeby nauka języka stała się bardziej przyjemniejsza! ^^
    Pozdrowionka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę o tym stopniowo pisać, bo jest tego za dużo nawet na jeden post, a co dopiero na komentarz ;) Angielskiego akurat nauczyłam się czytając i oglądając (no i oczywiście rozmawiając), ale z francuskim nie mam tak łatwo ;)

      Usuń
    2. W takim razie czekam z niecierpliwością! :D ^^

      Usuń
  3. Ojejusiu! <3 Po prostu miałam jakieś takie wewnętrzne przeczucie, że będzie coś o językach! I czekałam, i czekałam, i czekałam... No, nareszcie jest! Bardzo ładne wprowadzenie, oczywiście liczę na więcej, bo choć mam słomiany zapał to od czasu do czasu przypomnę sobie o tym moim nieszczęsnym koncie na Doulingo, powtórzę sobie coś i nauczę kilku nowych słówek. Co do francuskiego to jakoś nie miałam chęci do nauki tego języka, prawdopodobnie dlatego, że masa dziewczyn w mojej szkole marzyło i rozmawiało tylko o tym, a ja miałam już tego serdecznie dość. Po tym poście może jednak spróbuję nauczyć się jakichś tam podstaw, bo szczerze mnie zaciekawiłaś! Pozdrawiam i czekam na więcej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O francuskim jeszcze bedzie dużo, bo ja odkryłam w sobie szczerą miłość do tego języla, chociaż dla mnie nie ma on nic wspólnego z romantycznością ;)

      Usuń
  4. Dokładnie, w nauce języków obcych piękne jest właśnie to, że nie zamykasz się tylko na ludzi mówiących w Twoim ojczystym, tylko masz dostęp do całego świata:D
    Jakoś nigdy nie podobało mi się brzmienie francuskiego, chociaż bardzo ładnie brzmi w piosenkach, uwielbiam Zaz (znasz może?).
    Osobiście bardzo lubię język angielski, po prostu przyjemność sprawia mi jego nauka:D Taki pociąg do tego języka odkryłam właściwie dzięki Internetowi, bo tam większość treści jest po angielsku. Zaczęłam szukać informacji o książkach, a także oglądać filmiki na YouTubie i pokochałam ten język. Lubię poznawanie nowych słówek, podoba mi się brytyjski akcent... Przyczyniła się też chyba trochę do tego moja anglistka, która jest bardzo wymagająca i ma ogromną pasję do swojego przedmiotu.
    Uczę się również hiszpańskiego, już od jakichś pięciu lat, w szkole. I przeraża mnie, że mimo tylu lat nauki, wciąż nie umiem sklecić zdania. Na zajęciach stawia się na słówka, gramatykę, mało jest konwersacji i tego bardzo mi brakuje. A język piękny.
    Mój tata uczy się włoskiego i jego pasja do tego języka jest niesamowita:)
    To, że nie ma się do czegoś talentu, wcale nie oznacza, że nie może nam sprawiać przyjemności:D Zresztą, talent to dosyć umowne słowo.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę jeszcze, bo wyleciało mi z głowy, że w tym roku byłam na obozie językowym na Malcie i właśnie miałam cudowne doświadczenie rozmawiania z obcokrajowcami o naszych kulturach. Wtedy jeszcze silniej uświadomiłam sobie, jak ważna i fajna jest znajomość języka obcego:D

      Usuń
    2. Zaz znam i lubię, swego czasu nawet dosyć często jej słuchałam ;) Też przez długi czas nie lubiłam brzmienia, dopiero w tym roku się przekonałam.
      Prawda jest taka, że czegokolwiek byśmy nie robili talent to tylko kilka procent sukcesu. Więc nawet jeśli u kogoś to jest osiem procent, a u kogoś trzy, to w ostatecznym rachunku nie ma aż takiej różnicy ;)
      Tak, ja też uwielbiam rozmawiać o kulturach! Porównywać wszystko, od religii, poprzez literaturę i politykę, aż do kuchni! Na razie tylko po angielsku, ale mam nadzieję, że będzie coraz lepiej :D

      Usuń
  5. Zajedzie tandetą, ale: piękny post. "Chociaż da się przetłumaczyć słowa, to nie da się przetłumaczyć znaczenia". Chapeau bas. Dobrze to brzmi.
    Kocham języki obce! (W przyszłości zamierzam zostać poliglotą w jakiś tajny sposób. I studiować lingwistykę stosowaną, a co). Mam do ich nauki nawet jakieś tam predyspozycje, tak mi się przynajmniej wydaje i taką opinię zdarzyło mi się kilka razy słyszeć (mam szaloną nadzieję, że to prawda). Uwielbiam angielski (a szczególnie brytyjski akcent <3 Umieram, gdy słyszę brytyjski akcent), poza tym uczę się niemieckiego w szkole (zacny język, logiczny), no i na boku szwedzkiego, ale często brak mi czasu. Poza tym marzy mi się rosyjski, a i francuski znać warto, bo faktycznie jest ładny, a przy tym popularny - w końcu mówią nim nie tylko Francuzi, więc się opłaca *dzikie obliczenia* Uczyłam się go nawet - przez rok, ale choć nauczycielka była kochana i w dodatku wyglądała jak John Lennon, to nic nie ogarniała i niczego się nie uczyliśmy, toteż ostatecznie przeniosłam się na niemiecki. Ale mogłabym kiedyś wrócić, skoro już niby zaczęłam (ale jednak z naciskiem na niby :D).
    Kurczę, ostatni akapit Twojego tekstu, ten, w którym wyjaśniasz, dlaczego uczysz się (i dlaczego chcesz się uczyć!) języków, określiłabym tylko dobitnym "nic dodać, nic ująć". Trafiasz w sedno. Zgadzam się w stu procentach.
    W ogóle zdaje mi się, że to tak właśnie działa - kiedy wiesz już, czemu się uczysz, idzie Ci to lepiej. Zatem życzę Ci (i sobie też, a co!, i wszystkim) powodzenia. I chwały.
    B.
    PS Słyszałam, że powstają takie czipy, które wsadzasz sobie do ucha, a one na bieżąco tłumaczą Ci wypowiedzi w obcych językach. Pewnie nie będą jakoś bardzo rozpowszechnione, ale mimo to... mam nadzieję, że pozostaną jakieś istotki, które wciąż będą chciały się uczyć. Bo to jest takie miłe uczucie, kiedy obcokrajowiec mówi do Ciebie w Twoim języku. Nawet jeśli potwornie do kaleczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3
      Haha, chciałabym żeby nie oja nauczycielka od francuskego wyglądała jak John Lennon!
      Dziękuję i wzajemnie!

      Usuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!