piątek, 12 sierpnia 2016

Po co komu zielony szkicownik? (DIY)

Dobra, to nie jest DIY. Po prostu chwalę się tym co zrobiłam dla przyjaciółki na osiemnastkę. Ale czujcie się wolni, żeby komuś podarować własnoręcznie zrobiony notes. Jest to pracochłonne, na szczęście efekt wynagradza wszystko!
Jeśli jednak chcielibyście znaleźć tutaj pomysł na prosty, własnoręcznie zrobiony prezent, to jest coś takiego pod koniec wpisu. 






Czy macie tak, że jak myślicie o zrobieniu prezentu dla kogoś, to nie macie pojęcia co mu zrobić, ale od razu z tą osobą kojarzy wam się konkretny kolor, nawet jeśli ona za nim nie przepada?

Bilet do Nibylandii

Może jako osobny prezent tego typu biletu nie mogły by egzystować, ale jako dodatek - czemu nie? Idea jest prosta: myślimy o wszystkich rzeczach, które kojarzą nam się z daną osobą i dajemy jej specjalne talony. Te mniej abstrakcyjne jak bilet na jedzonko może wykorzystać, te bardziej jak bilet do Nibylandii... też może wykorzystać, tylko musi się bardziej nagłówkować. Wymiana na dobra u osoby dającej oczywiście.


Też staracie się dawać własnoręcznie zrobione prezenty, czy wybieracie opcje prostszą i bardziej opłacalną dla osoby obdarowywanej i wręczacie jej kartę podarunkową do ulubionego sklepu?

PS: Tak, kolory są przekłamane. Tak, było wybitnie złe światło, a musiałam zrobić zdjęcia dzisiaj, bo prezent musiał wylądować w jubilatki. Tak, poszalałam z obróbką.

9 komentarzy:

  1. Jejku, jaki piękny notes *-* Gdybym ja miała tylko miała cierpliwość...
    Czasami robię ręcznie prezenty dla innych, ale to zależy od osoby :P Jeśli już, zwykle jest to np. figurka z gliny (chodzę na zajęcia plastyczne) albo po prostu własnoręcznie zrobiona kartka. Niestety mam tę przypadłość, że łatwo przywiązuję się do rzeczy samodzielnie wykonanych, i ciężko mi jest je później oddawać xD
    W sumie to, czy dam coś ręcznie robionego, zależy od osoby, oraz od tego, czy mam czas i chęci. Czasami po prostu staram się kupić ładną, oryginalną, artystyczną kartkę (bez jakichś brokatowych miśków czy innych kiczów), czasami ładnie zapakować prezent :) Kiedyś dałam koleżance artystycznie ułożone czekoladki (dzień wcześniej byłam na warsztatach cukierniczych, przynieśliśmy tego dwa pudła, pralinki - samodzielnie nadziewane, lizaki - czekolada ręcznie wylewana).
    Jednym z ciekawszych pomysłów na prezent, o jakim słyszałam, jest zestaw małego samobójcy :P (żyletka, buteleczka z napisem trucizna itp.) ale to chyba tylko dla baaardzo dobrej przyjaciółki z odpowiednim poczuciem humoru...
    Od jakiegoś czasu chodzi za mną pomysł sprawienia komuś prezentu właśnie na kształt twoich bilecików, tak jak niektórzy robią np. cytaty na każdy dzień albo koperty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zestaw małego samobójcy straszny, nie chciałabym dostać :/ chyba, że żyletka-bransoletka i oranżada zamiast trucizny xd
      Ojeju, ta historia z czekoladkami jest mega, na pewno koleżanka się ucieszyła ;)
      Haha, co do cierpliwości, to mi pomagał tata, który na szczęście mówił mi "zostaw", "powoli", "jeszcze nie" itd. I dziękuję!

      Usuń
  2. Własnoręcznie robione prezenty to najpiękniejsza rzecz jaką można dostać, wiem z doświadczenia. ;) A robienie ich to jeszcze większa frajda, zwłaszcza gdy zobaczysz uśmiech na twarzy osoby obdarowywanej...
    Ja sama pokusiłam się na zrobienie czegoś "handmade" tylko dwa razy,(wrodzone lenistwo). Za pierwszym razem było to w podstawówce, uparłam się, że zrobię przyjaciółce filcowe etui na telefon i choć szwy były krzywe, a już później okazało się, iż komórka koleżanki się tam nie mieściła to byłam niesamowicie dumna z tego drobnego "dzieła".
    Kolejnym razem, kilka lat później, zrobiłam innej znajomej coś na kształt albumu, popłakała się ze szczęścia.
    U mnie wszystko co zrobione własnoręcznie miło widziane :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkicownik jest niesamowity, wygląda jak ze sklepu! No i świetny pomysł na bilety do Nibylandii, muszę kiedyś wykorzystać :)
    Jestem bardzo dużą zwolenniczką "własnoręcznych" prezentów, ale często wewnętrzny leniuszek wygrywa niestety :(

    PS. czuj się nominowana do LBA: http://zeszytwkolka.blogspot.com/2016/08/lba-czyli-kto-by-sie-spodziewa.html?

    OdpowiedzUsuń
  4. A jak zrobiłaś taki szkicownik? Ja chętnie bym się tego dowiedziała, trzeba jakiejś taśmy introligatorskiej czy coś w tym stylu? No i sam szkicownik oczywiście bomba, niby taka prosta rzecz, ale prezentuje się naprawdę pięknie.
    O talonach niedawno gdzieś czytałam i chyba już wiem, co będą dostawać moi bliscy w najbliższej przyszłości :P
    Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale ja zazwyczaj stawiam na własnoręcznie zrobione prezenty. Tylko moja rodzinka ma już chyba tego dosyć powoli, choć zgodnie temu zaprzeczają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat użyłam taśmy introligatorskiej, ale szczerze mówiąc nie wiem po co i uważam, że nie jest ona konieczna. Na internecie jest masa tutoriali, ja wolę się nie wypowiadać, bo (jeszcze!) ekspertem nie jestem ;) Generalnie w skrócie najpierw zszyłam strony, później jeszcze podkleiłam, a na końcu oprawiłam :D
      Dobrze, dobrze!

      Usuń
  5. Jaki piękny:O Sama chętnie bym coś takiego dostała, bo uwielbiam piękne zeszyty (taka moja mała słabość- gdy widzę gdzieś wyjątkowy notes, nie mogę go nie kupić!), a gdyby jeszcze zrobiony własnoręcznie...
    Bardzo podoba mi się pomysł na bilety, może kiedyś wykorzystam:)
    Własnoręcznie zrobione prezenty są najlepsze, nie ma co, chociaż przyznaję, że nie robię ich jakoś często, tylko dla najbliższych. Mojej przyjaciółce podarowałam album z naszymi wspólnymi zdjęciami z różnych wydarzeń, a do tego uzupełniony naszymi powiedzonkami i rysunkami. Napisałam również dla niej oraz drugiej przyjaciółki opowiadania na urodziny. Sama też najbardziej cieszyłam się z rysunków, własnoręcznie ulepionego świecznika oraz koperty wypełnionej zdjęciami, hasłami motywującymi, cytatami i tak dalej. Coś pięknego:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojejku, jaki śliczny! Może zapożyczę ten pomysł. Zwykle kupuję coś przyjaciołom, ale staram się dorzucić coś sentymentalnego (składanka, listy "otwórz gdy.." itp.). Jak zrobiłaś w ogóle ten notes? wygląda jak kupiony!

    Swoją drogą, nominowałam cię do LBA -> http://kocie-wasy.blogspot.com/2016/08/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tata mi pomógł, w tym "profesjonalnym" wyglądzie dużo jego zasługa ;)

      Usuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!