piątek, 5 lutego 2016

Jane Austen na youtubie

To nie będzie wpis o nielegalnie wrzuconych filmowych adaptacjach powieści Jane Austen. Ani o youtuberach uwielbiających tę pisarkę. Ani nawet o dziwnych youtubowych klubach czytelniczych, których istnienia nie jestem pewna. Dzisiaj zapoznam was z czterema web series, które zdecydowanie są godne swoich książkowych pierwowzorów!



Pierwsza i najsłynniejsza produkcja tego rodzaju pisana przez Berniego Su, na podstawie Dumy i Uprzedzenia. Seria wciąga już od pierwszego odcinka (który nawiasem mówiąc ma polskie napisy), a potem jest tylko lepiej. Według mnie największą zaletą Lizzie Bennet Diaries jest to, że nacisk położony jest na życie Lizzie (Ashley Clements) w całokształcie, a nie tylko na romans (jak to lubi się robić w filmowych adaptacjach). Plusem jest też relacje głównej bohaterki z siostrami oraz z przyjaciółką Charlotte Lu (Julia Cho). Dodatkiem do vlogów Elizabeth jest kanał jej siostry Lydii (Mary Kate Wiles), vlogi Mari Lu oraz konta społecznościowe wielu z bohaterów. Wydany został także The secret diary of Lizzie Bennet w formie książkowej. Nic tylko oglądać!


Druga seria autorstwa Pemberley Digital i także pisana przez Berniego Su. Tym razem twórcy wzięli na warsztat austenowską Emmę. Muszę przyznać, że na początku byłam do niej trochę uprzedzona (nie przepadam za postacią Emmy w ogóle, a tutaj w dodatku prowadzi ona jedną z tych dziwnych firm poprawiających życie, których nigdy nie zrozumiem), ale po odcinku przekonałam się zupełnie. Ciekawie jest obserować rozwój tytułowej bohaterki (Joanna Sotomura), a dodatkiem są świetne postaci drugoplanowe, głównie Mr. Knightley (Brent Bailey) oraz Harriet (Dayeanne Hutton), którą nawiasem mówiąc znacznie bardziej polubiłam w tej serii niż w oryginale.


Teraz oszukuję, bo jeszcze nie widziałam tej serii, tworzonej na niedokończonej powieści Jane Austen Sandition (chcę ją obejrzeć dopiero po przeczytaniu pierwowzoru), ale mam dwa powody, żeby twierdzić, że jest niezła:
  1. Także jest autorstwa Pemberley Digital
  2. Główną bohaterką jest Gigi Darcy (tutaj, w oryginale nie), która jest cudowna, energiczna i w ogóle świetna.
  3. Gra w niej Piotruś Pan z New Adventures of Peter and Wendy, którą to serię ubóstwiam.
A nawet jeśli Welcome to Sandition nie będzie tak dobre jak powyższe serie, to ma tylko 27 odcinków.



Jedyna na liście seria nie będąca zrobioną przed Pemberley Digital. Chociaż edytowanie i jakość filmików nie jest tak dobra, a twórcy (w przeciwieństwie do powyższych) są amatorami, to ta adaptacja jest naprawdę świetna! No i Henry Tilney daje radę ;) 



To nie są wszystkie adaptacje tego typu na podstawie powieści Jane Austen, to te które obejrzałam. Każda książka ma swoją web series, ale muszę przyznać, że te o których tu nie napisałam, nie spodobały mi się na tyle by obejrzeć je do końca (co nie znaczy, że nie warto dać im szansy). Bo wiecie internetowe serie to takie kino niezależne w świecie seriali - co sprawia, że pojawiają się perełki mówiące o współczesnych problemach, ale także powoduje powstawanie serii bardzo (czasem bardzo bardzo) amatorskich. 

Oglądaliście już którąś z tych serii? A może ten wpis zachęcił was do obejrzenia?

PS: Jeśli nie wiecie czym są adaptacje klasyki w formie web series koniecznie przeczytajcie ten wpis.

PS2: Takie produkcje stały się moją wielką miłością, więc pewnie od czasu do czasu będę wam jakąś podrzucać.

4 komentarze:

  1. O, jaki dobry wpis. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak już zaliczę mój książkowo-filmowy maraton, to będę musiała zabrać się za te web series. Zwłaszcza za ,,Lizzie Bennet Diaries", bo zapowiada się naprawdę ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. No to zafundowałaś mi niezły wyścig z czasem i konflikt moralny. Byłam bowiem beztrosko w trakcie czytania "Dumy i uprzedzenia" (po raz pierwszy sięgam po Austen, trochę wstyd, ale lepiej późno niż wcale, prawda?), kiedy w Norze pojawił się ten post. No i tak jakoś tak samo wyszło, że za chwilę będę dalej w akcji Lizzie Bennet Diaries niż w akcji oryginału. Dlatego też powzięłam kilka postanowień:
    1. Muszę szybko przeczytać książkę, żeby serial pozostawał trochę w tyle.
    2. Nie zacznę już żadnego web series bez poznania oryginału! (Tiaaa).
    Obejrzałam też już początek Piotrusia i co nieco z Green Gables Fables, ale na razie Lizzie wiedzie prym. I kocham Jane <3
    Chwała!
    B.

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!