poniedziałek, 5 października 2015

„Jakże się cieszę,że żyję na świecie,w którym istnieje październik!"

Jak ja lubię dziesiąty miesiąc roku! I to nie tylko dlatego, że mam urodziny, a pod koniec odbywają się Targi Książki. Uwielbiam złociste planty, liczne wydarzenia kulturalne, to że można zacząć nosić ładne swetry i ciszę przed burzą zwaną listopadem (po wyżynie szczęścia szybko nadchodzi otchłań rozpaczy). 
Ale cytat z "Ani z Zielonego Wzgórza" na tytuł wybrałam nie tylko ze względu na moją miłość do października (nawiasem mówiąc, gratulacje dla każdego kto rozpoznał!)...

Nie, to zdjęcie nie jest przypadkową fotką z Pinteresta. Chociaż wiem, te włosy mogą mylić.

Green Gables Fables to współczesna adaptacja "Ani z Zielonego Wzgórza", a dokładniej mówiąc jest to vlog głównej bohaterki. Oczywiście Ania nie ma jedenastu lat, tylko szesnaście, a XXI wiek to nie do końca dobre czasy dla osób patrząc na świat jak ona, a jednak...
Adaptacje ogląda się niezwykle przyjemnie. Aktorka grająca Anię Shirley (Mandy Harmon) jest śliczna i świetnie wczuwa się w swoją bohaterkę, Diana Barry (Ravyn Hohneke) to cudowna bratnia dusza, a Gilbert Blythe (Tanner Gillman) jest totalnie do pokochania! 
Jednak Green Gables Fables, to nie tylko vlogi Ani. Dodatkiem są kanały jej szkolnych znajomych (cudowna pani Stacy!),a także ich konta na Twitterze i na instagramie, a wszystko to ogląda się niezwykle przyjemnie! 
Na początku września zaczął się drugi sezon, więc możecie szybko nadrobić pierwszy (mi udało się go obejrzeć w dwa dni). Wystarczy wejść na kanał Ani na youtubie, a dalej... to już się samo dzieje ;) Ja już nie mogę się doczekać kolejnych odcinków!
Jeśli jeszcze potrzebujecie dodatkowej zachęty, to wejdźcie na bloga Pulpozaur, skąd ja się w ogóle dowiedziałam o tej genialnej serii.

I co? Zachęceni?

7 komentarzy:

  1. O, brzmi ciekawie :) ogarnę w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Październik… mogłoby go nie być. Tak zimno, tak ciemno, ból gardła… jesień >.<
    A co do adaptacji to postaram sie zobaczyć w wolnym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, przecież ty opisujesz listopad :P Październik jest złoty, czasami słoneczny, a rano nie ma ciemności egipskich jak w 11. miesiącu roku. ;)
      Jeśli chodzi o adaptację, to polecam w wolnej chwilce obejrzeć jeden odcinek, żeby sprawdzić czy podejdzie. One trwają od 3-5 min, więc jednorazowo nie zżera to dużo czasu (chyba, że ktoś ogaląda 30 pod rząd jak ja :) tylkow takim wypadku nie polecam oglądać tych początkowych, bo są najmniej fajne ;P

      Usuń
    2. No fakt, co prawda nie jest jeszcze aż tak ciemno, ale zimno jak cholera >.<
      Będę pamiętać! :D

      Usuń
  3. Nie słyszałam o tej adaptacji wcześniej, ale czego to się można z blogów dowiedzieć :) Zapisałam sobie podane linki i w wolnym czasie pewnie zorientuję się co w trawie piszczy :) Widzę, ze nie tylko ja jestem fanką jesieni :) W pełni podzielam Twoje zdanie na ten temat!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też lubię październik- ma coś w sobie i przynosi dużo dobrych skojarzeń. Gorąca, aromatyczna herbata. Złote, czerwone, pomarańczowe liście. Świeczki w wyszczerzonych dyniach. Czytanie książki pod kocem (co robię w sumie o każdej porze roku, może latem bez koca- ale ćśś, to też tak klimatycznie brzmi!). Chociaż w tym roku, gdy na dworze temperatura na minusie, a drzewa jakoś romantycznie złocić się nie chcą, to jakoś ten klimacik ucieka:( A za listopadem nie przepadam, często łapię dołka. Robi się szaro, mokro, zimno, nieprzyjemnie, szkoła rozkręca się zupełnie. Chociaż z drugiej strony, tylko od nas zależy, jak na to spojrzymy- listopad też może być fajny. Nie chcę,żeby pora roku definiowała mój nastrój:)
    Fajnie brzmi ten vlog Ani! Naprawdę ciekawy pomysł. Chętnie zajrzę, może być ciekawe.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że nie tylko ja cieszę się na myśl, że zaczął się październik :) Zgadzam się co do swetrów, również uwielbiam je nosić! Green Gables Fables nie kojarzę, ale już niedługo ;)

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!