piątek, 30 października 2015

Co w powieści młodzieżowej znaleźć się powinno.

Jakiś czas temu Ann napisała fajnego posta o powieściach młodzieżowych. Nie będę po niej powtarzać, i po prostu napiszę, że książki dla nastolatków są super! Ostatnio moje preferencje do literatury odwróciły się o sto siedemdziesiąt dziewięć stopni i zorientowałam się, że od kilku miesięcy czytam tylko powieści martwych ludzi (czyli inaczej mówiąc klasykę)! Z jednej strony, nie powiem, wywołało to we mnie pewne poczucie dumy. Z drugiej strony sprawiło, że zatęskniłam za młodzieżowymi problemami i lekkim stylem. 
Dlatego na Targach Książki sprezentowałam sobie Willa Graysona, Willa Graysona. Powieść przeczytałam, chwilę o niej pomyślałam i uświadomiłam sobie co w książkach młodzieżowych musi być, żebym nie czuła wstrętu po ich przeczytaniu. I postanowiłam, że podzielę się z wami tymi przemyśleniami. Bo powieść dla nastolatków może być wartościowa, ale może też sprawiać, że zaczynam rozumieć dlaczego dorośli mają nas za idiotów.
1. Nieirytująca główna bohaterka i/lub nienadęty główny bohater
Też nie wiem, dlaczego w większości tych popularnych powieści możemy wyróżnić taki idiotyczny podział! Widzicie, ja nie cierpię czytać książek, w których bohaterka myśli tylko o seksownym, znajomym chłopaku, o tym jaka ona sama jest brzydka i nieciekawa i o tym, że nie ma się w co ubrać (to ostatnie jest bardzo ważne, ale da się jednocześnie poświęcać uwagę innym tematom). Jeszcze bardziej irytują mnie dziewczyny, które w założeniu mają być inteligentne i niezależne, a w rezultacie są przemądrzałe i sprawiają wrażenie, jakby hormony przejęły kontrolę nad ich mózgiem. 
Natomiast innym dosyć trudnym do przetrawienia schematem w YA są dranie, czyli typy na które leci przecież każda dziewczyna. Serio? Kręcą was tacy zarozumialcy? Bo mnie mocno średnio.
Czego szukam zamiast tego? Normalnych ludzi. Dziewczyn, które myślą i o szkole, i o chłopakach, i o swoich pasjach. Chłopaków, którzy są "fajnymi gośćmi" nawet jeśli nie są najprzystojniejszymi i najpopularniejszymi ziomkami w szkole. Ludzi, którzy mają wady, zalety, aspiracje, problemy (i te błahe, i cięższe). Chyba nie wymagam dużo?



2. Niezbyt nachalny romans i wciągająca fabuła
Wątek romantyczny może być, tylko proszę, niech on nie dominuje całej powieści! Jak chcę przeczytać romans, to sięgam po romans, a nie po powieść młodzieżowej, bo od niej wymagam jednak czegoś więcej. Na przykład akcji, która nie zanudzi mnie po trzech stronach. Widzicie, tu nie chodzi o to, żebyśmy nie mieli wytchnienia od pędzących wydarzeń, tylko o to, żeby losy bohaterów wciągnęły nas na tyle, żebyśmy chcieli o nich czytać. Ponadto fabuła powinna mieś sens - brak wiarygodności oraz akcenty w złych miejscach, to elementy, które skutecznie odrzucają mnie od danej pozycji.

3. Interesujące tło!
I nie chodzi mi tu o tło psychologiczne, tylko o to wszystko co nie jest głównymi bohaterami i kluczowymi scenami. Zaliczają się do tego poboczne postaci, rodziny naszych gwiazd, miejsca występujące w powieści i wszystko pomiędzy. Czyli w skrócie: jeśli mamy schematycznych przyjaciół bohaterów, ich rodzina praktycznie nie występuje w powieści (czyli np. są sierotami), a miejsca są opisywane z entuzjazmem słonia, który nadepnął na grzyba, to znaczy, że jest źle.

4. Traktowanie nastolatków jak ludzi
Większość powieści młodzieżowych piszą dorośli. I pewnie dobrze, bo oni mają znacznie więcej doświadczenia niż moi rówieśnicy. Ale zdarzało mi się czytać powieści, gdzie niepełnoletnie osoby były przedstawione jak kosmici i to już nie jest dobre. To, że mam siedemnaście lat, to nie znaczy, że zachowuje się jakbym miała ich trzy (co zresztą widać wyraźnie, gdy się to napisze ;)! Dlatego, drodzy pisarze, proszę, przypomnijcie sobie czasy, kiedy byliście nastolatkami, zamiast tworzyć niemożliwe postaci, któym daleko do typowego zachowania.



5. Ładna okładka
Pewnie się nie zgodzicie, bo przecież "nie ocenia się książki po okładce". To przysłowie jest najprawdziwszą prawdą i ja też jestem w stanie oddzielić treść od postaci oraz przeczytać coś o odrzucającej powierzchniowości. Ale to nie znaczy, że lubię to robić.
Nawet nie wiecie o ile przyjemniej czyta mi się książkę, którą mogę w każdej chwili zamknąć i nacieszyć oczy jej piękną okładką! Toteż jest jeden z powodów, dla którego tak lubię polskie wydania powieści Johna Greena (które są ilustracjami do tej notki), normalnie napatrzeć się na nie nie mogę!

To chyba tyle z moich wymagań. A wy jakieś macie? Czy może uważacie, że się czepiam?

PS: Przeprawa do tego posta była długa i ciężka, ale się udało. W międzyczasie zrobiłam ponad sto skoków na skakance, żeby odświeżyć umysł. Doceńcie to, bo jeśli chodzi o sporty, to jestem raczej kluską.

16 komentarzy:

  1. Absolutnie się zgadzam. Moim zdaniem dobrze jest jeśli książka jest w dodatku choć trochę zabawna, ale przy tym się nie upieram, jeśli klimat powieści na to nie pozwala to trudno. Jak wrażenia po "Willach"? Bo moim zdaniem ze wszystkich wymienionych przez Ciebie zasad spełniają niestety tylko ostatnią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwszym przeczytaniu tak sobie mi się podobała ta powieść. Ale przespałam się z nią, trochę pomyślałam, przeczytałam fragmenty po raz drugi i stwierdziłam, że jednak jest całkiem niezła. To jest dobry temat do przedyskutowania, zwłaszcza, że bohaterowie miejscami są irytujący/okrutni/egoistyczni, że aż strach bierze, ale to też nadaje powieści wiarygodności. Bardzo spodobał mi się wątek musicalu, ale teksty i sam jego przebieg podeszły mi dopiero za drugim czytaniem ;)
      No i przesłanie powieści jest genialne!

      Usuń
  2. Miło znów zajrzeć do Twojej norki ;)
    Z postem zgadzam sie w 100%, a szczególnie z pierwszym punktem. Strasznie mnie denerwuje robienie z głównego bohatera kogoś irytującego. O wiele bardziej wole poczytać z perspektywy kogoś fajnego. No i punkt 3. Bardzo chętnie od czasu do czasu przeczytałbym sobie o szczęśliwej rodzinie. A tutaj albo sierota, albo z patologicznej rodziny, albo zjeszczeniewiadomoskąd.
    A teraz lecę nadrobić Twoje wcześniejsze posty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi miło znowu powitać Cię w Norce ;)

      Usuń
  3. Trafiłam tu przypadkiem, zwiedziłam całego bloga. Zostaję! Świetny styl pisania, dziewczyno! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo! Właśnie przez takie komentarze chce mi się posać <3

      Usuń
  4. Naprawdę cudowny wpis :) Ze wszystkimi zasadami się zgadzam, pod ostatnią podpisałabym się sto razy, bo nic tak nie cieszy jak dobra książka z równie zadawalającą okładką. I Green to doskonały przykład spełnienia powyższych zasad

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadam się co do twoich zastrzeżeń. Irytująca bohaterka czy wykreowanie świata nastolatków jako planety kosmitów do coś, co mnie odpycha od niektórych powieści młodzieżowych. A co do Will Grayson, Will Grayson - książka najsłabsza Greena, bardzo nudna i niezbyt porywająca. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oceniłabym tej książki tak mocno ;)
      Mam jej do zarzucenia raczej tylko to, że fabuła była źle rozłożona. W sensie jak się ją przemyśli później, to okazuje się, że jest super, ale podczas czytania miałam wrażenie, że od połowy jest początek, a od połowy jest koniec. Brakowało mi czegoś po środku.
      No i w myślach Willa Greysona Johna Greena, nazywałam Colinem (przez Colina z 19 razy Katherin). Dlatego zorientowałam się, że jedyne co mam do zarzucenia temu pisarzowi to to, że jego bohaterowie i bohaterki są zawsze niemalże tacy sami. Ale i tak go kocham <3

      Usuń
  6. Tak, nie ma nic gorszego już irytujący główny bohater! Nawet jeśli (w takich przypadkach niezwykle rzadko) tło jest całkiem w porządku, to wypowiedzi tychże bohaterów, które pojawiają się praktycznie na każdej stronie, mogą nieźle wkurzać.
    Dlatego ogólnie rzadko sięgam po ten rodzaj książek, ale czasem mi się zdarza (głównie za sprawą moich koleżanek ;P). Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie czymś najgorszym w powieściach młodzieżowych jest przesłodzony/sztuczny/zbyt szybko rozwijający/zupełnie nielogiczny wątek romantyczny oraz sztuczni lub zupełnie idealni bohaterowie w powieściach. Lubię, kiedy bohaterowie mają charakter, wady i zalety, ale też ważne jest, aby autor nie przeholował w drugą stronę i nie zrobił z postaci... chodzącej katastrofy? Wiecznie naiwnego i głupiego dzieciaka? Osoby, która potyka się o kamyki na drodze?
    A "Willa [...]" jeszcze nie czytała,m choć jestem ciekawa tej książki.
    Jeśli chodzi o tło, to głupie czasami też, że rodzice są wiecznie wyrozumiali, łatwo przebaczają, rozumieją swoje dzieci w każdej sprawie. To chyba nijak odnosi się do rzeczywistości, w której zawsze są spięcia na linii dziecko-rodziciele.
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny post, zgadzam się w 100%! Dodałabym jeszcze, że jak dla mnie zbyt dużo seksu w książce młodzieżowej też nie jest zbyt fajne. Uderzyło mnie to między innymi w Darach Anioła (a zwłaszcza pewna scena w nocnym klubie).
    Punkt pierwszy - trafiłaś w sedno! Dla mnie nie ma też nic bardziej denerwującego, niż na siłę samodzielna bohaterka ("Muszę podołać temu sama, nie potrzebuję przyjaciół, nie potrzebuję miłości, nikogo nie potrzebuję, zostawcie mnie wszyscy w spokoju, dam sobie radę!").
    "Wille" nawet mi się podobali, chociaż Johna Greena traktuję raczej z przymrużeniem oka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie bije w książkach NA jeszcze jedna rzecz związana z tłem "psychologicznym". Zazwyczaj główni bohaterowie są tak obładowani bagażem życiowym, że to niemal nierealne! Wszystko na nich spadło, są niezwykle nieszczęśliwi i tacy pechowi w życiu. Ja wiem, że wiele złego dzieje się na świecie, ale jednak niektórzy autorzy książek NA ostro przesadzają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem zachwycona tym postem! Szczególnie zgadzam się z tym, że dorośli pisząc takową książkę i traktują nas w niej jak kosmitów! W książkach młodzieżowych denerwuje mnie również to, że są one tak koszmarnie przewidywalne! Czytając dwa pierwsze rozdziały i zapoznając się z fabułą książki jestem w stanie odgadnąć jakie mniej więcej będzie zakończenie lektury! Zwykle odbiera to całą radość z czytania. Na dodatek jak już pisałaś czytanie o takiej np. zakompleksionej głównej bohaterce, która pretensje do całego świata o to, że ją tak pokarał jest tak irytujące, że ma się ochotę rzucić książką, a czasem nawet podrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! Znaczy się, nie dlatego, że irytują Cię te same rzeczy co mnie, tylko dlatego, że post Ci się podoba ;)

      Usuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!