piątek, 24 kwietnia 2015

Za co kochamy serię "Awatar. Legenda Aanga"?

Wiem, że powinnam dawać screeny z kreskówki, ale nie mogę, skoro Viria narysowała
tyle ładnych artów!
Jeśli ciekawi was jak naprawdę wyglądają te postaci, to po prostu obejrzyjcie Awatara :)
Kiedyś w ogóle nie oglądałam seriali (nie liczyć "Dumy i uprzedzenia" z Colinem Firthem, ale to zawsze liczyłam jako film, tylko, że taki pięcioczęściowy). A już kreskówek? Samo dno! Jak można oglądać coś takiego? Przecież to strata czasu. Widzicie, no cóż... nie było to zbyt mądre podejście :) Co prawda amerykańskie, wielosezonowe seriale ciągle mnie nudzą i nie jestem w stanie obejrzeć więcej niż dwa/trzy odcinki, a jak spoglądam na pierwszą lepszą kreskówkę, która leci w telewizji, to mam ochotę wydłubać sobie oczy, ale gdybym przez takie podejście nigdy nie obejrzała "Awatara. Legendy Aanga", to bym sobie tego nie wybaczyła do końca życia. Dlatego dziękujmy pewnej Emilce i mojej siostrze, które namówiły mnie na danie szansy tej "chińskiej bajce"* (nawet jeśli zrobiły to tylko dlatego, że same ją pokochały i nie chciały, żebym im przeszkadzała w oglądaniu). Muszę przyznać, zakochałam się w każdym aspekcie tej kreskówki i nie mogę o niej mówić inaczej, niż bez ciągłych zachwytów. W związku z tym zamiast napisać jedną sensowną recenzję, ograniczę się do zrobienia spisu rzeczy, które mnie w serialu absolutnie ujęły. A jest to między innymi... praktycznie wszystko.

piątek, 17 kwietnia 2015

Picie herbaty, a klasa społeczna, czyli czy sprzedawca ryb też jest Anglikiem

W Anglii* sprawa klas jest ogromnie istotna. Członkowie klasy niższej inaczej się poruszają, mówią i jedzą, a przede wszystkich często nie mają szansy na społeczny awans. Arystokraci tworzą zamkniętą grupę, która w ogrodach sadzi staroświeckie krzewy różane i wyśmiewa forda mondeo**. A pośrodku są jeszcze przecież członkowie wyższej warstwy klasy średniej, którzy nieustannie dbają o to, by "nie spaść" społecznie, członkowie środkowej warstwy klasy średniej, którzy mają w zwyczaju pokazywać przybyłym gościom swoje nowe domostwa i w końcu najniższe warstwy klasy średniej, które pozornie tak niewiele różnią się od  całej reszty Anglików. Ale tak jak w wielu przypadkach tak i tutaj pozory mylą, a kwestia warstw społecznych jest dużo bardziej istotna niż na pierwszy rzut oka.

Nie wiem czy wiecie, ale Eddie jest przedstawicielem tej najwyższej klasy, a co więcej - chodził do szkoły z księciem Williamem.