piątek, 13 marca 2015

Nie(na)widzę?

Jak często spotykacie się z hejtami w internecie? A może kiedyś sami padliście ofiarą nienawiści w sieci? A jeśli tak, to czy jesteście świadomi jak duży jest to problem i, przede wszystkim, czy w ogóle da się z nim walczyć?

"Hejty" stały się w internecie już tak popularne, że często nie zauważamy nawet, czy rzeczywiście są czymś złym. Bo co z tego, że ktoś napisze o aktorce, że wygląda jak nosorożec zmiksowany z zamrażarką, skoro ona i tak tego nie przeczyta? A nawet jeśli hejt dotyczy osoby mniej znanej i pojawi się pod jakimś jej postem - przecież powinno się liczyć z tym, że wstawiając coś do sieci trzeba się szykować na krytykę. A w końcu: czym różni się konstruktywna krytyka od hejtu? Odpowiedź jest prosta: wszystkim.

Ilustracjami do postu jest komiks, ze strony projektu Nie(na)widzę na facebooku.


Według mnie wolność słowa, to jedno z największych osiągnięć naszych czasów, jednak źle pojmowana może doprowadzić do tragedii, z których istnienia często nie zdajemy sobie sprawy. Dzięki projektowi Nie(na)widzę  poznałam historię Grażyny Żarko. Pani Grażyna przez pewien czas prowadziła kanał na YouTubie, na którym zamieszczała swoje, co najmniej kontrowersyjne, opinie na różne tematy. Filmiki pani Żarko zostały obejrzane przez miliony internautów, po czym wywołały falę krytyki i chamskich hejtów. Wiele osób wyzywały youtuberkę najgorszymi wyzwiskami, czy groziło jej śmiercią. Na szczęście tacy internauci nie mieli szans swoich gróźb spełnić, ponieważ pani Grażyna... okazała się postacią fikcyjną. Medialna prowokacja producenta telewizyjnego Grzegorza Cholewy oraz scenarzysty i reżysera Bartłomieja Szkopa pokazała jak bezlitośni potrafią być polscy internauci (więcej o projekcie "Grażyna Żarko" tutaj)

Każdy ma prawo oglądać filmiki ze śmiesznymi kotami, niezależnie od tego jak brzydko one pachną (koty, nie filmiki).
W przypadku pani Grażyny, nikomu nie stała się krzywda, niestety zdarzają się jednak przypadki, kiedy ofiary internetowej przemocy nie mają tyle szczęście. Serwis JoeMonster w tym artykule zebrał tragiczne historie 15 nastolatków, które nie poradziły sobie z atakami w sieci. Ich przypadki pokazują, że hejt może bywać naprawdę niebezpieczny i nie powinniśmy "przechodzić" obojętnie obok tej formy szykanowania. W końcu taka sytuacja mogłaby się przytrafić każdemu z nas.

Nawet najbardziej wymyślne i abstrakcyjne hejty bywają powodem poważnych problemów ofiar internetowej przemocy.
Czy zdarzyło wam się przeczytać w internecie zdanie: "Żryj gruz Cyganie", lub zobaczyć komentarze podające w wątpliwość uczciwość romskiej społeczności? Bo mnie tak, chociaż można by uznać, że obracam się w kręgu ludzi z dobrych domów, którzy z uprzedzeniami i nienawiścią mają niewiele wspólnego. Co ciekawe Romowie, to najbardziej szykanowana mniejszość w internecie. Dyskryminacji tej społeczności przeciwstawia się kampania "Jedni z wielu". Ma ona na celu pokazanie, że integracja z Romami jest jak najbardziej możliwa i, że w końcu oni są jedynymi z nas - Polakami. Jak myślicie, jakie efekty da wspomniana kampania?

Każdy ma prawo pytać o przepis na naleśniki, w końcu po to są internety - żeby usmażyć je naprawdę dobrze.
Wszystkie wymienione przeze mnie sytuacje, a także sposoby jak radzić sobie z internetową nienawiścią znajdziecie na stronie projektu Nie(na)widzę na facebooku. W końcu to problem, który po części dotyczy każdego z nas - internautów i powinniśmy byś świadomi jak mu się przeciwstawiać. Dlatego serdecznie zapraszam was do zapoznania się całym projektem, którego organizatorki dla Krakusów szykują coś specjalnego. 20 marca o godz. 16.00 na Rynku Głównym odbędzie się flashmob, którego celem będzie otworzenie ludziom oczu na problem szykanowania w internecie. Jeśli jesteście z Krakowa, to koniecznie nie może was tam zabraknąć! 

Na dzisiaj to tyle, a na pożegnanie proszę was, żebyście projektem i informacja o flashmobie podzielili się z kim tylko się da, ponieważ jak czytamy w opisie Nie(na)widzę: "W końcu wszyscy pragniemy tylko miłości, akceptacji i obrazków ze śmiesznymi kotami."
Koniecznie napiszcie w komentarzach, co o tym wszystkim sądzicie!
Do napisania!

6 komentarzy:

  1. Akcja zarówno na fejsbuku, jak i ta dotycząca mniejszości romskiej to dobry pomysł. Można przecież coś skrytykować w mniej dosadny sposób. Niektórzy hejcią, bo chcą być zabawni, ale każdy medal ma dwie strony, i to, co dla kogoś jest śmieszne, dla innego przykre i dotykające.
    Postać pani Grażyny, a raczej komentarze pod filmikami "Grażyny" uświadomiła mi, że jednak ludzka głupota nie ma dna. Może filmiki podejmowały dosyć... kontrowersyjne tematy, ale to nie powód, by najeżdżać na kogoś za to, że ma inne zdanie, inne poglądy itd. Ale jednak ludzie są zbyt głupi, by to zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nienawiść w internecie jest chyba najgłupszą z możliwych, głównie przez to, że łatwo ukryć się za wymyśloną nazwą czy zwykłym anonimem i "zhejtować" kogoś, kogo tak naprawdę można w ogóle nie znać i czyja wrażliwość doprowadza do tragedii, które jak to jest dobrze widoczne, nie dotyczą jedynie pojedynczej osoby ale większej grupy ludzi, którzy byli z nią związani.
    Cóż, czasem naprawdę chciałoby się zebrać tych wszystkich hejterów i zrobić z nimi coś naprawdę nieprzyjemnego.
    Co do pani Grażyny, muszę przyznać, że kiedy już jakiś czas temu dowiedziałam się o tej drobnej prowokacji byłam nieźle zdziwiona, ale chyba coś takiego właśnie było ludziom potrzebne. Mimo że zapewne wielu wciąż ma klapki na oczach i postępuje tak samo idiotycznie jak wcześniej, nie można ukryć, że pomysł był świetny, bardzo realistyczny i, co chyba najważniejsze, pokazał to, czego wielu z nas nie było świadomym, wystarczy inne spojrzenie na świat, żeby zostać zmieszanym z błotem. Co więcej obawiam się, że to się nie zmieni, ponieważ ludzie mają tendencję do podbudowywania własnych ambicji czyimś kosztem, kryjąc się właśnie za anonimowymi obelgami.
    Projekty społeczne są jak najbardziej dobrym pomysłem, ale działają tylko wtedy, jeśli ludzie też naprawdę chcą działać.
    A tak na marginesie, pfff, wszystko jak zwykle w Krakowie. Pfff. (to wcale nie jest hejt)

    OdpowiedzUsuń
  3. Problem z hejterami z krwi i kości jest taki, że nie rozumieją tego w ten właśnie sposób. Ja z kolei nie rozumiem ich: albo są tak pozbawieni moralności i społecznie upośledzeni, albo z tak przerośniętym ego i nieznający umiaru w "żartach" (a jeszcze najlepiej żeby się taki bronił "jesteś głupi i poczucia humoru nie masz"). Często zresztą hejterzy odzywają się wtedy kiedy rzeczywiście widzą coś "głupiego". Szkoda tylko, że za głupie uważają np. filmy nagrywane przez osoby niepełnosprawne albo dzieci.
    Tak sobie zawsze myślę o tych którzy hejtują Romów, że są całkiem podobni do hitlerowców. Serio, gdyby tak ich mentalność przerzucić na czas II WŚ...

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym momencie strasznie żałuję, że nie mieszkam w Krakowie, bo z chęcią bym zobaczyła ten flashmob :)
    Co do samego posta- bardzo się cieszę, że poruszyłaś temat hejtu, bo wydaje mi się, że to jest ważne. Żeby o tym mówić. Ja z hejtem osobiście się nie spotkałam, ale często dostrzegam go pełno pod postami czy filmikami innych osób. Najgorsze jest chyba to, że nie do końca wiadomo, co z tym całym ,,hejtem" zrobić- odpowiadać nie warto, bo zaraz się posypią kolejne hejty, a donieść na ,,hejterów" też nie ma za bardzo jak, bo zazwyczaj działają anonimowo. Myślę, że z hejterami trzeba by było po prostu dać sobie spokój, a zamiast tego skupić się na atakowanych: poprowadzić jakieś akcje, kampanie czy warsztaty dla osób spotykających się z hejtem w sieci, żeby im pokazać, jak sobie z tym radzić, co można zrobić, jak zareagować... Wydaje mi się (chociaż nie ukrywam, że mogę nie mieć racji), że najlepsze jest po prostu ignorowanie, nie odpowiadanie na hejty i nie zwracanie na nie uwagi. Może dzięki temu hejterom się znudzi to całe hejtowanie i sobie odpuszczą... A z resztą, w co ja wierzę...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka świetna kampania! Komiksy o Brajanie urocze i bardzo, ale to bardzo prawdziwe... a prowokacja z panią Grażyną Żarko pomysłowa. I sprawdziło się... to prawda, hejty i zwyczajne chamstwo w internecie są niestety na porządku dziennym. Czym innym jest kulturalne wyrażanie swojego zdania, nawet krytycznego, a czym innym zwykłe zmieszanie z błotem i zwyzywanie. Ludzie powinni się szanować, nie tylko w realnym, ale także właśnie wirtualnym świecie. Świetnie, że poruszyłaś tak trudny temat. Niby wszyscy wiedzą, że nie powinno się tak robić, ale zdarzają się tacy, którym wydaje się, że są bezkarni. Chcą się wyżyć na kimś, co jest zwyczajnie smutne. Najstraszniejsze jest to, że taki hejt może mieć tragiczne konsekwencje, bo niektórzy się naprawdę przejmują.
    Brak tolerancji dla innych nacji, wyzywanie ich, czy wręcz prześladowanie to dla mnie coś niedopuszczalnego. I chyba więcej pisać nie muszę.
    Fajnie, że powstają różne warsztaty, kampanie, projekty, czy też flash moby (żałuję, że nie mieszkam w Krakowie, chętnie bym ten flash mob 20 marca zobaczyła!), które te problemy poruszają i uczą, jak nie postępować. Bezcenne.
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  6. To wszystko zaczyna się robić mocno przerażające. Ludzie nie potrafią np zaakceptować czyjegoś sukcesu więc walą hejty. Mi z hejtami od razu kojarzy się Anja Rubik- jako modelka naprawdę dużo osiągnęła, ale oczywiście internauci muszę wyśmiewać się z jej wyglądu, krytykować, ubliżać. A ja ją podziwiam. Według mnie, jej sukces (międzynarodowy) kłuje rodaków w oczy więc swoje żale wylewają na nią niczym wiadro pomyj.
    Nie każdy ma silną psychikę, nie każdy jest jak skała. A każdy potrafi być kozakiem w necie, bo anonimowość to anonimowość. Na miejscu takich hejterów zaczęłabym się zastanawiać, czy sama chciałabym usłyszeć słowa, które oni kierują do innych. Czy nie lepiej wziąć życie w swoje ręce i stać się najlepszą wersją siebie, przewartościować priorytety i zamiast skupiać się na wylewaniu z siebie nienawiści, zastąpić ją czymś pozytywnym?

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!