niedziela, 11 stycznia 2015

Dlaczego przyszły zimniejsze dni?

Dobry wieczór!
Ostatnio było... grubo i trochę niebezpiecznie, więc dzisiaj zejdziemy na normalniejsze tory. Czasem bywa tak, że jakiś post zostanie zaczęty bardzo dawno, później będzie sobie leżał zaniedbany w wersjach roboczych, czekając aż zrobię lepsze zdjęcia, a w końcu i tak wrócę do niego w najbardziej nieoczekiwanym momencie nie martwiąc się o to, że na ilustracjach zamiast bransoletek będzie rozmazana plama. W każdym razie dzisiaj oprócz mojej własnoręcznie zrobionej biżuterii (a przynajmniej na pewno jest to jakaś forma rękodzieła) będzie mit o Demeter i Korze opowiedziany raz jeszcze. Wena uciekła gdzie pieprze rośnie, ale Sens kontaktuje się ze mną przez telefon, więc może w końcu uda nam się przedstawić wam tę opowieść w interesujący sposób.

Dzisiaj spojrzymy na całą opowieść oczami Demeter, no bo w końcu czemu nie.



Cała historia rozpoczęła się kiedy Demeter zostawiła swoją córkę, bawiącą się nad brzegiem Oceanu wraz z nimfami, przed odejściem zostawiając jej tylko jeden zakaz: nie zrywać narcyzów! Były to bowiem kwiaty zwodnicze, w całości poświęcone bóstwom podziemnym, których woń odwraca myśli od nieba. Kora była posłuszna matce i bawiła się fiołkami, niezapominajkami i hiacyntami, omijając niebezpieczne rośliny. Jednak w pewnym momencie z ziemi wyrósł kwiat o tak niesamowitym wyglądzie i zapachu, że dziewczyna nie mogąc się powstrzymać sięgnęła po niego i upiła się jego wonią. Jej oczy zaszły mgłą a dusze pokryły ciemności. Wtedy ziemia rozwarła się i wyjechał spod niej rydwan Hadesa zaprzężony w czarne rumaki. Bóg podziemi porwał bezbronną Persefonę i chociaż dziewczyna głośno płakała i krzyczała o pomoc, to żaden z bogów jej nie usłyszał.



Na próżno matka szukała jej we wszystkich znanych jej miejscach - Persefona zapadła się pod ziemię (i to dosłownie, hehe). Przez dziewięć dni i dziewięć nocy niestrudzona Demeter starała się znaleźć zaginioną córkę. W końcu zrezygnowana przywlokła się do Eleuzis, gdzie spotkały ją córki króla Keleosa. Ujrzały w niej tylko bezradną staruszkę w łachmanach i mówiły do niej "matko", nawet nie wiedząc jak bardzo raniły jej serce. Demeter zgodziła się iść z nimi oraz powiedziała, że może się nadać do pomocy w domu. Kiedy stanęła w progu wydała się królowej Metanirze majestatyczna i dostojna, tak że monarchini natychmiast podbiegła do niej i poprosiła by ta usiała. W siedzącej pozycji znów wydawała się zwyczajną staruszką, a żadna z kobiet nie rozpoznała w niej bogini. Królewny wraz z matką ujrzały jej smutek i starały się pocieszyć żartami i rozmową. W końcu uśmiechnęła się i przemówiła, a także spożyła podane jej jadło. W podzięce za gościnę opiekowała się najmłodszym królewiczem - dzieckiem wątłym i chorowitym. Chcąc uczynić je nieśmiertelnym codziennie wkładała je do ognia, aby strawił on wszystko co w nim słabe. Pewnego wieczoru Metanira ujrzała to przez szparę w drzwiach i myśląc, ze nieznajoma chce spalić dziecko wpadła z krzykiem do pokoju. Wtedy królewicz wypadł opiekunce z rąk i zginął w płomieniach, a Demeter ukazała się królowej jako bogini. Metanira przypadła jej do nóg poznając prawdziwą moc. Przed odejściem Demeter podarowała królewiczowi Tryptolemosowi życiodajne ziarno i skrzydlaty powóz, by mógł je rozsiać po całej Ziemi gdy skończą się dni posuchy.



Bogini okryła wszystkie pola żałobą, tak że na ziemi zapanował głód i nieurodzaj, a bogowie musieli ją przebłagać by wróciły dobre czasy. Jednak Demeter dowiedziała się prawdy od wszystkowidzącego Słońca i zagniewana ukryła się tak, że nikt nie mógł jej odnaleźć. Udało się to dopiero posłańcowi bogów - Hermesowi, jednak nawet wtedy nie można było nakłonić bogini do zmiany zdania. W końcu Zeus rozkazał bratu zwrócić Persefonę matce. Hades zgodził się, jednak przed odejściem poczęstował dziewczynę nasieniem granatu, czym związał ją ze sobą na zawsze. Odtąd Persefona co roku musiała wracać do Podziemia na trzy miesiące. W tym czasie zawsze zamiera przyroda na całej ziemi, żeby wyrazić smutek matki po rozstaniu z córką. Jednak wynagradza to nadchodząca wiosna, podczas której wszystko rozkwita, ponieważ Demeter jest szczęśliwa z powrotu Persefony na ziemię.

Dziwne to zdjęcie, tyle wam powiem.

 To był najtrudniejszy post jaki do tej pory napisałam, SERIO. Tym razem nie narzucam wam żadnej interpretacji, ale ponieważ bardzo lubię ten mit, to na pewno się tu jeszcze pojawi. Tytuł jest nieaktualny z tego prostego powodu, że już dawno zaczęłam pisać tę notkę (ale jednak na tyle dawno, ze było trochę za ciemno na zdjęcia). Następnym razem znowu będzie lżej. Naprawdę.
Do przeczytania!

PS1: Dziękuję Marcie, dzięki której mam dobry humor przez cały dzień (ktoś naprawdę mnie czyta? naprawdę?)

PS2: Miałam pomysł, żeby zrobić serię postów, w której za pomocą sennika staram się dowiedzieć czegoś o mojej przyszłości. Czy tylko mi się to wydaje śmieszne?

Najważniejsza jest opowieść jest zbiorem wpisów, w których prezentuję swoje rękodzieło i opowiadam historię, która zainspirowała mnie do jego stworzenia. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o realizowanych przez mnie seriach, to zajrzyj do Przewodnika po Norze.

12 komentarzy:

  1. A mi się spodobała ta interpretacja mitu. Hmm jak dla mnie post jak najbardziej na miejscu, na dworze piździ, zimno, że masakra, nie chce się wychodzić i nie widzę na razie lepszej perspektywy niż siedzenie w domu xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Na twojego bloga trafiłam całkiem przypadkiem (a tak szczerze, to przyprowadził mnie tutaj Tom Hiddleston, nie mam pojęcia, jak to się stało) i tak, zamiast zająć się czymś, czym miałam się zająć, zostałam tutaj. I nie żałuję :)
    Przejrzałam z grubsza wszystkie (lub pawie wszystkie) twoje wpisy, widzę, że nie tylko Toma obie lubimy xD
    Robisz śliczne bransoletki i widać, że robisz je z sercem, tak samo, jak powadzisz bloga ;)
    A powadzisz go w bardzo ciekawy sposób, posty, które piszesz, bardzo przyjemnie się czyta i na pewno jeszcze nie raz zajrzę do twojej nory ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tom Hiddleston jest tak cudowny, że aż.... Nieważne :)
      Dziękuję!
      PS: Nie mogę nic skomentować na twoim blogu, bo trzeba mieć konto google+ a ja się przed nim bronię nogami i rękami :( :( :( (trzy smutne buźki, bo to więcej niż jedna).

      Usuń
    2. Cudowny, to mało powiedziane *-*
      Miło mi, że zajrzałaś na mojego bloga :)
      Z komentarzami mam coś pochrzanione, muszę pokombinować i spróbować coś z tym zrobić, ale i tak, dziękuję, że zajrzałaś ;)

      Usuń
    3. Zgadzam się, że cudowny to mało powiedziane :) Zajrzałam, jeszcze zajrzę, a jak to naprawisz to skomentuję :)

      Usuń
  3. Uwielbiam mity a ten o Demeter jest jednym z moich ulubionych :D fajne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  4. Mity są świetne, lepsze niż niektóre baśnie z dzieciństwa :) I zdjęcia bardzo fajne, bransoletki z pewnością oryginalne, chcę takie :D Nie umiem się zdecydować, ale chyba tą z mniejszymi oczkami bardziej, bo tak subtelnie wygląda na ręku :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż za cudne bransoletki! Może zacznij je sprzedawać? :D Bardzo fajne są te posty, w których są te zdjęcia z tymi bransoletkami książką i do tego tekst czegoś *zawiła wypowiedź*. (Tak jak "Zlodowacenie...") Mit o Demeter i Persefonie należy do moich ulubionych ::) Dziękuję za poprawę humoru!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, a byłby ktoś chętny? A dziękuję bardzo. Też bardzo lubię ten mit :)

      Usuń
  6. Ok, a ja bym miała pewną propozycję na posta w Twoim wydaniu... Napisałabyś może...parodię? Bardzo chętnie bym przeczytała, bo z Twoim poczuciem humoru na pewno wyszło by świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapewne nie będzie zaskakującym fakt iż nie znałam, Horego Portiera :D Za to w moim środowisku zawsze dla żartów mówiliśmy Hory Pioter :D
    Cieszę się, że pomysł przypadł Ci do gustu. To już od Ciebie zależy co będziesz chciała sparodiować ;) Jeśli jednak mam wyrazić swoje zdanie to przyznam, że zawsze parodię kojarzyłam nie z powieściami i kilkutomowymi książkami jak HP, ale np. z baśniami (zostało mi to po podstawówce gdy była to moja praca domowa) bo ich treść zna każdy. Ale w sumie parodia mitu też byłaby szokująca :D
    W każdym razie czekam na efekty Twojej pracy, o ile oczywiście będziesz chciała się za to zabrać (na co liczę xD) ;)

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!