niedziela, 27 grudnia 2015

Jak zakochałam się w internetowych serialach?*

Kilka miesiąca temu obejrzałam zmodernizowaną adaptację** Ani z Zielonego Wzgórza w formie internetowego serialu (Green Gables Fables, pisałam o niej tutaj) i to był początek mojej przygody z oglądaniem ulubionych opowieści w takiej formie. Napiszę szczerze: przepadłam zupełnie. Ale zanim egocentrycznie skupię się na sobie może pokrótce wyjaśnię tym co jeszcze nie wiedzą, co to w ogóle są web series i dlaczego ktoś w ogóle miałby oglądać 27-letnią Wendy Darling opowiadającą o swoim życiu do kamery.

Wciąż moja ulubiona z adaptacji.

środa, 23 grudnia 2015

Najpiękniejsza świąteczna baśń

Świątecznych opowieści jest masa. Może się nawet wydawać, że jeszcze jedna przesłodzona historia o miłości osadzona między dwudziestym czwartym, a dwudziestym szóstym grudnia, a wszechświat wybuchnie od nadmiaru brokatu, jemioły i zapachu świeżo upieczonych pierniczków. A jednak one ciągle powstają, my je czytamy, a Galaktyka wciąż ma się całkiem nieźle. 
Oczywiście od tylu lat istnienia naszej cywilizacji (a właściwie od powstania tych świąt) wydano już tyle świątecznych opowieści, że niemożliwością byłoby przeczytać je wszystkie. Ja szczerze mówiąc poznałam ich niewiele, a z wami podzielę się tylko jedną (w tym roku). Dzisiaj chciałabym was zachęcić do bliższego zapoznania się z Dziadkiem do orzechów i Królem Myszy E.T.A. Hoffmana, czyli według mnie, z najpiękniejszą świąteczną baśnią.

źródło

sobota, 19 grudnia 2015

Świąteczna playlista #2 (część polska)

Z polskimi kolędami jest o tyle trudniej, że przyjemniej je śpiewać niż słuchać. A już najlepiej to słuchać siebie, jak się je śpiewa (co?!). W każdym razie polskie utwory świąteczne, to nie tylko piękne Bóg się rodzi (tak często katowane przez osoby, które chyba nie słyszą, że z dźwiękami przez nich wydawanymi jest nie wszystko w porządku), czy góralskie Oj, maluśki maluśki. Ale co ja się będę rozpisywać na ten temat - po prostu zaproszę was do przejrzenia mojej świątecznej polskiej playlisty!

sobota, 12 grudnia 2015

Świąteczna playlista #1 (część angielska)

Z początkiem grudnia we wszystkich galeriach handlowych można usłyszeć takie świąteczne hity jak Last Christmas, czy Merry Christmas Everyone. Nic dziwnego - nic tak nie wprawia w bożonarodzeniowy nastrój jak klimatyczna muzyka. Dzisiaj mam dla was listę piosenek, których ja słucham na długo przed świętami. Zapraszam!























wtorek, 24 listopada 2015

Dwa serca

Pomalowałam koszulkę. A przy okazji stworzyłam własną anatomię. I to wcale nie chodzi mi o to, że serca są dwa, bo to akurat był pomysł twórców "Doctora Who". 

czwartek, 19 listopada 2015

"Szlachetność nie znosi kompromisów", czyli o "Koriolanie" Donmar Warehouse

Być może ta recenzja jest spóźniona, ponieważ "Koriolan" nie jest już grany i na razie nic nie wskazuje na to, żeby kolejny raz retransmitowało go Multikino. Jednak post o "Hamlecie" spotkał się z ciepłym przyjęciem także osób, które nie zamierzały sztuki obejrzeć. Dlatego, licząc na to, że o Szekspirze zawsze przyjemnie jest poczytać (i na to, że może ktoś z was sztukę widział) przychodzę dzisiaj z recenzją "Koriolana" w Donmar Warehouse (ja byłam na retransmisji).


czwartek, 12 listopada 2015

6 powodów, dla których warto obejrzeć "Gwiezdne Wojny"

Chyba każdy kojarzy ten kultowy tytuł, a mimo to nie każdy widział filmy. Z własnego doświadczenia wiem, ze są osoby, które w sumie na temat "Gwiezdnych Wojen" wiedzą tylko to, że są tam rycerze Jedi, a efekty specjalne są miejscami słabsze niż w klasycznych sezonach "Doctora Who". Ale powiem wam jedno - przynajmniej starą trylogię przydałoby się zobaczyć.
Nie będę się rozpisywać nad tym, że obejrzenie "Gwiezdnych Wojen" jest konieczne do zrozumienia popkultury, że trzeba znać taki klasyk, żeby rozumieć liczne nawiązania w innych dziełach itp., bo to oczywiste. Przygotowałam za to dla was 6, być może nie tak oczywistych, powodów, dlaczego powinno się zobaczyć starcie Republiki z Imperium.

niedziela, 8 listopada 2015

Przewodnik po rysunkowym świecie Harry'ego Pottera

Jeśli zaglądacie do Nory od dłuższego czasu, to pewnie wiecie, że jestem totalnym fanartowym świrusem. Być może rzuciło wam się również w oczy, że uwielbiam dzielić się z wami linkami do miejsc w sieci ludzi, którzy mnie inspirują. I dlatego, chociaż wcześniejsze posty o moich ulubionych rysownikach były najmniej profesjonalne na świecie, to dzisiaj postanowiłam wrócić do tematu. 
Trudno mi powiedzieć, że odgapiłam serię od Ann (która nawiasem mówiąc podobno zainspirowała się moimi postami), ponieważ to nie będzie seria. Dzisiaj chciałam wam opowiedzieć o trochę innych świecie Harry'ego Pottera. Świecie rysunkowym tworzonym przez fanów, którzy ignorują wygląd filmowych postaci i zainspirowani powieściami J.K.Rowling tworzą małe dzieła sztuki.

Wnoszę o koronowanie batcii na królową tumblra.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Najczęstsze błędy filmowych adaptacji powieści

Ostatni post o literaturze młodzieżowej spotkał się z bardzo pozytywnym odzewem, dlatego w dzisiejszym także będę narzekać. Ale tym razem nie na same powieści, tylko na ich filmowe adaptacje.
Przyznam się szczerze, że generalnie oglądam mało filmów. Mimo wszystko, kilka razy w życiu postanowiłam zobaczyć z jakim skutkiem przeniesiono na ekran moje ulubione książkowe historie. I napiszę szczerze - zazwyczaj spotykał mnie spory zawód. Ale co właściwie poszło nie tak?

"Percy Jackson" to wyjątkowo słaba adaptacja, ale przyznaje, że mam zamiar obejrzeć drugą część dla przyjemności płynącej z patrzenia na Logana Lermana.

piątek, 30 października 2015

Co w powieści młodzieżowej znaleźć się powinno.

Jakiś czas temu Ann napisała fajnego posta o powieściach młodzieżowych. Nie będę po niej powtarzać, i po prostu napiszę, że książki dla nastolatków są super! Ostatnio moje preferencje do literatury odwróciły się o sto siedemdziesiąt dziewięć stopni i zorientowałam się, że od kilku miesięcy czytam tylko powieści martwych ludzi (czyli inaczej mówiąc klasykę)! Z jednej strony, nie powiem, wywołało to we mnie pewne poczucie dumy. Z drugiej strony sprawiło, że zatęskniłam za młodzieżowymi problemami i lekkim stylem. 
Dlatego na Targach Książki sprezentowałam sobie Willa Graysona, Willa Graysona. Powieść przeczytałam, chwilę o niej pomyślałam i uświadomiłam sobie co w książkach młodzieżowych musi być, żebym nie czuła wstrętu po ich przeczytaniu. I postanowiłam, że podzielę się z wami tymi przemyśleniami. Bo powieść dla nastolatków może być wartościowa, ale może też sprawiać, że zaczynam rozumieć dlaczego dorośli mają nas za idiotów.

wtorek, 27 października 2015

NaNoWriMo - zabawny skrót, inspirująca inicjatywa

Kto żyw niech szykuje sobie ogromne ilości herbaty, wolne miejsce na dysku w komputerze (zamiennie z pustym zeszytem i piórem) i zagania swoją wenę do współpracy. Oto za cztery dni rozpoczyna się listopad - miesiąc ciemnych, zimnych poranków i długich wieczorów. A, i przy okazji, jest to też Międzynarodowy Miesiąc Pisania Powieści.


poniedziałek, 5 października 2015

„Jakże się cieszę,że żyję na świecie,w którym istnieje październik!"

Jak ja lubię dziesiąty miesiąc roku! I to nie tylko dlatego, że mam urodziny, a pod koniec odbywają się Targi Książki. Uwielbiam złociste planty, liczne wydarzenia kulturalne, to że można zacząć nosić ładne swetry i ciszę przed burzą zwaną listopadem (po wyżynie szczęścia szybko nadchodzi otchłań rozpaczy). 
Ale cytat z "Ani z Zielonego Wzgórza" na tytuł wybrałam nie tylko ze względu na moją miłość do października (nawiasem mówiąc, gratulacje dla każdego kto rozpoznał!)...

Nie, to zdjęcie nie jest przypadkową fotką z Pinteresta. Chociaż wiem, te włosy mogą mylić.

niedziela, 13 września 2015

Jak (prawie) zwyczajny turysta!

Jeśli czytacie mnie na bieżąco, to wiecie, że całkiem niedawno temu (ojoj, to już dwa tygodnie) wybrałam się do Londynu, żeby na żywo zobaczyć "Hamleta" w Barbican Theatre. Jednak siedzenie przez tydzień w wynajętym mieszkaniu tylko po to, żeby jednego wieczoru ubrać się ładnie, wsiąść w metro i pojechać na upragnione przedstawienie nie byłoby dokładnie wymarzonym pobytem w stolicy Anglii. Dlatego pokonałam swoje ogromne pokłady lenistwa i zgodziłam się z dziewczynami, że powinnyśmy maksymalnie wykorzystać ten tydzień (i może nawet coś pozwiedzać). I chociaż zastrzegałam się, że wpisu z wyjazdu nie będzie, a tak w ogóle ten blog miał aspirować do bycia blogiem o kulturze itd., ale w Londynie bawiłam się tak dobrze, że nie mogę się tym z wami nie podzielić. Przy okazji możecie dowiedzieć się paru przydatnych informacji, jakbyście przypadkiem zamierzali się tam wybrać ;)

środa, 2 września 2015

"Choć to szaleństwo, lecz jest w nim metoda"*, czyli "Hamlet" w Brabican Theatre

Inscenizacja tej najsłynniejszej sztuki Shakespeare'a w londyńskim teatrze była prawdopodobnie najbardziej wyczekiwaną premierą tego lata, głównie ze względu na Benedicta Cumberbatcha w roli tytułowej. Ja miałam okazję przekonać się o jakości adaptacji na żywo. I muszę przyznać, że z teatru nie wyszłam zawiedziona.



















piątek, 31 lipca 2015

"Nie mam zamiaru przestać rysować" - wywiad z Katt!

Czasami prawdziwi artyści są bliżej niż nam się wydaje. Wcale nie trzeba iść do muzeum by obcować sztuką (chociaż bardzo polecam tę opcję), ani nawet przeszukiwać internetu wzdłuż i wszerz po to, żeby trafić na utalentowanego rysownika mieszkającego na innym kontynencie. Osoba, która nas zainspiruje niekoniecznie musi być po studiach plastycznych, to, żeby miała na swoim koncie przynajmniej jedną wystawę lub "poważną publikację" też nie jest odpowiednim wymogiem. 
Dążę do tego, że naprawdę zaskakujący jest moment, gdy okazuje się, że jednym z najbardziej zachwycających rysowników okazuje się nastolatka prowadząca bloga na blogspocie. Mowa tu o niesamowitej Katt, która dzisiaj zgodziła się odpowiedzieć na kilka moich nudnych i mało oryginalnych pytań. Jeśli jeszcze jej nie kojarzycie, to już na wstępie będziecie mogli się dowiedzieć więcej o jej otoczeniu w czasie rysowania, inspiracjach i drodze do własnego (cudownego) stylu. Zapraszam!


Aang oczywiście autorstwa Katt



























czwartek, 23 lipca 2015

Kradzież nie jest fajna

Niby to oczywiste, a jednak wiele ludzi w internecie zdaje się o tym zapominać. Wiemy, że ściąganie muzyki i filmów jest piractwem i nawet jeśli to robimy, to z pełną świadomością tego, że jest to w jakiś sposób złe. Ale jak sprawa ma się ze zdjęciami?
























piątek, 8 maja 2015

Młodzieżowe powieści fantasy, które trzeba przeczytać!

Każdy lubi czasem przeczytać lżejszą książkę. Oczywiście, możemy się zaklinać, że wszystkie pozycje, po które sięgamy to wielkie dzieła, ale prawda jest taka, że każdy czasem potrzebuję wytchnienia, najczęściej w postaci powieści młodzieżowych (zwłaszcza jeśli ciągle jest się młodzieżą :). Zresztą młodsze osoby często czytają głównie właśnie książki fantasty, pisane z myślą o ich przedziale wiekowym. Zazwyczaj jednak słyszymy, że takie powieści są po prostu okropne - brak fabuły, bohaterowie są schematyczni i chociaż autorzy nazywają to fantastyką, to głównym wątkiem zawsze jest słaby romans. Myślę, że to spore uogólnienie. Racja, ta nisza zapełniona jest książkami schematycznymi, źle napisanymi, a te które zdobywają największą popularność, często najmniej na nią zasługują. Jednak istnieje taż cała masa powieści, do którym miło jest wracać powtórnie, a czytanie ich poza oczywistą przyjemnością, pozwala także na chwilę zapomnieć o otaczającym świecie. Dzisiaj zaprezentuję wam pięć mało znanych książek z tego gatunku, które można przeczytać niezależnie od tego w jakim się jest wieku!

sobota, 2 maja 2015

Rysunkowe inspiracje, ładny Kraków i nudne seriale, czyli czym zajmowałam się w Kwietniu.

Zapomniałam! O tygodnia zastanawiam się: które wpisy umieszczę w podsumowaniu miesiąca? I tak sobie myślę, i myślę, i czekam na tego 31., i całkiem zapominam, że 31. nigdy nie nadejdzie, bo kwiecień ma tylko 30 dni. Na szczęście dzisiaj weszłam na komputer i wtedy mnie to uderzyło (czy jak kto woli spadło jak grad z nieba, spaliło, czy zszokowało w jakikolwiek inny sposób): nie umieściłam najciekawszych postów kwietnia! Oj, niedobra ja! W każdym razie już się poprawiam i zamieszczam zaległą, kwietniową listę! Oto one, wpisy, które skradły mi serce w ciągu ostatnich trzydziestu dni. 

Nie miałam pomysłu na ilustracje, więc dodaję zdjęcia Bałtyku. Mogę? Mogę.

piątek, 24 kwietnia 2015

Za co kochamy serię "Awatar. Legenda Aanga"?

Wiem, że powinnam dawać screeny z kreskówki, ale nie mogę, skoro Viria narysowała
tyle ładnych artów!
Jeśli ciekawi was jak naprawdę wyglądają te postaci, to po prostu obejrzyjcie Awatara :)
Kiedyś w ogóle nie oglądałam seriali (nie liczyć "Dumy i uprzedzenia" z Colinem Firthem, ale to zawsze liczyłam jako film, tylko, że taki pięcioczęściowy). A już kreskówek? Samo dno! Jak można oglądać coś takiego? Przecież to strata czasu. Widzicie, no cóż... nie było to zbyt mądre podejście :) Co prawda amerykańskie, wielosezonowe seriale ciągle mnie nudzą i nie jestem w stanie obejrzeć więcej niż dwa/trzy odcinki, a jak spoglądam na pierwszą lepszą kreskówkę, która leci w telewizji, to mam ochotę wydłubać sobie oczy, ale gdybym przez takie podejście nigdy nie obejrzała "Awatara. Legendy Aanga", to bym sobie tego nie wybaczyła do końca życia. Dlatego dziękujmy pewnej Emilce i mojej siostrze, które namówiły mnie na danie szansy tej "chińskiej bajce"* (nawet jeśli zrobiły to tylko dlatego, że same ją pokochały i nie chciały, żebym im przeszkadzała w oglądaniu). Muszę przyznać, zakochałam się w każdym aspekcie tej kreskówki i nie mogę o niej mówić inaczej, niż bez ciągłych zachwytów. W związku z tym zamiast napisać jedną sensowną recenzję, ograniczę się do zrobienia spisu rzeczy, które mnie w serialu absolutnie ujęły. A jest to między innymi... praktycznie wszystko.

piątek, 17 kwietnia 2015

Picie herbaty, a klasa społeczna, czyli czy sprzedawca ryb też jest Anglikiem

W Anglii* sprawa klas jest ogromnie istotna. Członkowie klasy niższej inaczej się poruszają, mówią i jedzą, a przede wszystkich często nie mają szansy na społeczny awans. Arystokraci tworzą zamkniętą grupę, która w ogrodach sadzi staroświeckie krzewy różane i wyśmiewa forda mondeo**. A pośrodku są jeszcze przecież członkowie wyższej warstwy klasy średniej, którzy nieustannie dbają o to, by "nie spaść" społecznie, członkowie środkowej warstwy klasy średniej, którzy mają w zwyczaju pokazywać przybyłym gościom swoje nowe domostwa i w końcu najniższe warstwy klasy średniej, które pozornie tak niewiele różnią się od  całej reszty Anglików. Ale tak jak w wielu przypadkach tak i tutaj pozory mylą, a kwestia warstw społecznych jest dużo bardziej istotna niż na pierwszy rzut oka.

Nie wiem czy wiecie, ale Eddie jest przedstawicielem tej najwyższej klasy, a co więcej - chodził do szkoły z księciem Williamem.

sobota, 21 marca 2015

Hola, hola, panie Disney!

Disney to nie tylko przepiękne animacje. To także mało ambitne produkcje kanału Disney Channel, to filmy Marvela o superbohaterach, to wytwórnia, która jako jedyna liczy się na rozdaniach Oscarów i, być może przede wszystkim, to chciwa korporacja. Chociaż obecni producenci zrobią wiele by zdobyć jeszcze więcej pieniędzy, to chyba nie powinniśmy krytykować wytwórni Disneya, za... praktycznie wszystko. A może rzeczywiście tylko ona zasłużyła na krytykę?

W środę wybrałam się do kina na "Kopciuszka". I chociaż film zachwycił mnie pod każdym względem, to nie o nim chciałam dzisiaj napisać. Do tego postu zachęciło mnie bowiem coś innego niż zauroczenie tą produkcją - moją inspiracją jest szczupła talia Lily James. I chociaż brzmi to wyjątkowo głupio, to stała się ona przedmiotem poważnych zarzutów w kierunku Disneya, jakoby majstrowano przy niej w trakcie komputerowej obróbki filmu (a ja dowiedziałam się tego na niesamowitym blogu Kulturalnie po Godzinach, na który was serdecznie zapraszam). A przecież pokazanie takiej talii w filmach dla dzieci sprawia, że wszystkie dziewczynki na świecie mają nierealne wyobrażenie na temat prawidłowej sylwetki i zapewne w przyszłości będą głodzić się na śmierć! Brzmi wyjątkowo nielogicznie? Osobom stawiającym takie zarzuty to nie przeszkadzało.

Dzisiaj zamiast ładnych fanartów ładne zdjęcia osób z obsady Kopciuszka, reżysera i pani kostiumograf (Sandy Powell)

piątek, 13 marca 2015

Nie(na)widzę?

Jak często spotykacie się z hejtami w internecie? A może kiedyś sami padliście ofiarą nienawiści w sieci? A jeśli tak, to czy jesteście świadomi jak duży jest to problem i, przede wszystkim, czy w ogóle da się z nim walczyć?

"Hejty" stały się w internecie już tak popularne, że często nie zauważamy nawet, czy rzeczywiście są czymś złym. Bo co z tego, że ktoś napisze o aktorce, że wygląda jak nosorożec zmiksowany z zamrażarką, skoro ona i tak tego nie przeczyta? A nawet jeśli hejt dotyczy osoby mniej znanej i pojawi się pod jakimś jej postem - przecież powinno się liczyć z tym, że wstawiając coś do sieci trzeba się szykować na krytykę. A w końcu: czym różni się konstruktywna krytyka od hejtu? Odpowiedź jest prosta: wszystkim.

Ilustracjami do postu jest komiks, ze strony projektu Nie(na)widzę na facebooku.

niedziela, 11 stycznia 2015

Dlaczego przyszły zimniejsze dni?

Dobry wieczór!
Ostatnio było... grubo i trochę niebezpiecznie, więc dzisiaj zejdziemy na normalniejsze tory. Czasem bywa tak, że jakiś post zostanie zaczęty bardzo dawno, później będzie sobie leżał zaniedbany w wersjach roboczych, czekając aż zrobię lepsze zdjęcia, a w końcu i tak wrócę do niego w najbardziej nieoczekiwanym momencie nie martwiąc się o to, że na ilustracjach zamiast bransoletek będzie rozmazana plama. W każdym razie dzisiaj oprócz mojej własnoręcznie zrobionej biżuterii (a przynajmniej na pewno jest to jakaś forma rękodzieła) będzie mit o Demeter i Korze opowiedziany raz jeszcze. Wena uciekła gdzie pieprze rośnie, ale Sens kontaktuje się ze mną przez telefon, więc może w końcu uda nam się przedstawić wam tę opowieść w interesujący sposób.

Dzisiaj spojrzymy na całą opowieść oczami Demeter, no bo w końcu czemu nie.