sobota, 11 października 2014

Dlaczego wstawanie do szkoły na 8:00 to zdecydowanie lepszy pomysł niż lekcje od 7:30?

Hej!
Droga do tego posta była żmudna i niebezpieczna, zwłaszcza, że wyparł on inną, być może równie ciekawą, notkę, ponieważ stwierdziłam, że pewnie nie chcecie fanienia w każdym wpisie. Ok, rozumiem, to zdanie daleko odbiega od ogólnie przyjętych norm poprawności w języku polskim. Ale proszę nie wymagajcie ŻADNEJ poprawności w tym poście. A dlaczego? Ponieważ nie wszystkie szkoły potrafią się ulitować nad biednymi, przemęczonymi uczniami i zamiast ustalić godzinę 8.00 jako godzinę rozpoczęcia lekcji wymyślają jakieś dzikie 7:30. No proszę, toż to przecież noc!

Długo nie mogłam wybrać, czym zilustruję tego posta, więc proszę zadowólcie się tym. Fotografem nie jestem, ale Kraków to zawsze wdzięczny model, także tego... Zdjęcia stare, zbieram się, żeby pójść porobić nowe, ale ni ma czasu.
Przede wszystkim w zimie o tej godzinie (7:30) jest jeszcze ciemno! A jak jest ciemno, to znaczy, że mamy spać, a nie uczyć się o wiązaniu disulfidowym (co to w ogóle jest?). Prawda ta znana jest już od czasów prehisotrycznych, kiedy to ludzie jeszcze nie okiełznali ognia, aż do teraz, kiedy głoszą ją szaleni ekologowie w trosce o dobro naszej planety (i bardzo słusznie!). W końcu ile prądu marnuje się w ciągu tej pół godziny! A no i przede wszystkim biedni uczniowie, którzy daleko mieszkają mają znacznie utrudnioną sytuację. O ile lepiej powiedzieć "wstaję po piątej", niż "wstaję przed piątą". Chociaż akurat dla mnie to żadna różnica, w ogóle nie ogarniam jak można obudzić się o takiej porze.

Usłyszałam kiedyś, że to najpiękniejsze zdjęcie kosza na śmieci na świecie. No cóż, w Krakowie nawet taki zielony "pojemnik" może być czymś ładnym.

Poza tym, amerykańscy naukowcy udowodnili, że jeśli śpisz pół godziny dłużej, to znaczy, że masz za sobą pół godziny snu więcej! Nie wiem jak wy, ale ja tam ufam amerykańskim naukowcom, zwłaszcza jeśli prawią takie mądrości. Poza tym dalsze badania dowiodły, że jeśli nastolatkowie śpią o tyleż dłużej, to zazwyczaj są znacznie bardziej wyspani. Czapki z głów przed tymi mądrymi osobami, które tak chętnie spędzają wiele godzin nad jedynym prawdziwym problemem nękającym nastolatków.

To zdjęcie jest czarno-białe i są na nim ludzie tyłem, więc jest bardzo artystyczne. I tego się trzymajmy....

I na koniec najważniejszy argument: 8 wygląda trochę jak bałwanek (a nawet trochę bardzo). Każdy kto oglądał "Krainę lodu" nie ma wątpliwości, że bałwanki to sympatyczne stworzonka, którym należy się należyty szacunek. Ja uważam, że ustalenie lekcji na 8.00 jest doskonałym dowodem sympatii, dla tych lodowych cudaków. A "00" oznacza oczywiście liczbę sto. Czyli sto bałwanków na dobry początek dnia. A ty 7:30, czym jesteś?

Skrzypek na placu Mariackim, czyli tło prawie krakowskie. 

Tak jakoś ostatnio wchodzę codziennie z telefonu na bloggera i patrzę sobie, ze prawie nikt (Ola, przywracasz wiarę w blogową ludzkość) nie wstawia nowych postów... I potem sobie myślę, że to smutne... A później myślę, że ja pisze jeszcze, rzadziej i też myślę, że to smutne... I tak mi smutno upływają chwile spędzone w blogosferze.
No dobra, żartowałam. znaczy się nie do końca. W każdym razie chodziło o to, że w moim zacnym liceum nie liczą się z możliwością, że uczeń może mieć jakieś inne życie poza nauką. To smutne, bo w moim życiu aktualnie właśnie na nią nie ma czasu. Ale lecem!
Ok, nie wiem co ja tu piszę... Hm, wspomnę tylko o tym, że jest teraz parę rzeczy, na które czekam (to akurat w moim życiu stan permanentny, zawsze na coś czekam), o czym napiszę w następnych postach jak się już doczekam. A teraz krótkie pytanie dla tych co dotrwali do końca: chcielibyście, żebym zrobiła serię postów dla magicznych ludzi z youtube'a?
Do przeczytania!

8 komentarzy:

  1. Masz lekcję o 7:30? WTF? Co to za smutna kraina i dlaczego jeszcze nie uciekłaś?

    Powiem Ci, że jeszcze lepiej powiedzieć : "Wstaję przed szóstą", niż "Wstaję po piątej" ;).

    Zdjęcia tak bardzo artystyczne! To z koszem na śmieci najlepsze :D

    Nie wszystkim bałwankom należy się szacunek - wystarczy spojrzeć na tego, o, typa : https://31.media.tumblr.com/cbd57a763ef6b879d06d1401f491c9b6/tumblr_inline_n07l4tDwr11qcvfr3.png

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja tam wstaję prze 7.00 mimo mojej smutnej godziny lekcyjnej (dochodzę do wniosku, że lepiej się wyspać, niż zjeść śniadanie i takie tam pierdoły). Na 7.30 wstaję od gimnazjum, ale kiedyś jeszcze starałam się coś rano zrobić, a teraz mam już to gdzieś i wstaję tylko na tyle wcześnie, żeby zostało jeszcze dla mnie jakieś miejsce w klasie (to kolejny problem mojej szkoły. 37 osób na ok. 36 miejsc).
      No dobra, nie wszystkim, ale w końcu wyjątek potwierdza regułę, co nie?

      Usuń
  2. Ja w tamtym roku miałam lekcje od 7.30, teraz mam na popołudnie (czyli mam na 9.10) :) Wolę chodzić na 9 i mieć lekcje do 15. Wtedy przynajmniej czuję się jak człowiek przez resztę dnia, a nie jak wyplute jedzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przerabiałam wiele opcji jeśli chodzi o rozpoczęcie lekcji. Zaczynałam o 8.50, 9.40, 10.40 i stwierdzam, że wolę zaczynać wcześniej , ponieważ późniejsza godzina rozpoczęcia zajęć lekcyjnych = wracanie o 17 do domu. Ale nie przetrawiłabym 7.30......Nigdy. Współczuję ci </3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka razy podczas czytania posta zaczęłam się śmiać, chyba mam dziwne poczucie humoru. :)
    Ja też miałam mieć lekcje na 7, dwa razy w tygodniu-etyka. Po tym jak zobaczyłam to na planie pobiegłam do sekretariatu wypisać się z niej, nawet nie wspominając o tym mamie. Nie mam zamiaru wstawać tak wcześnie!
    Szczerze Ci współczuję. Prawdopodobnie zaczynając o takiej godzinie nie zdałabym do następnej klasy z powodu zbyt dużej liczby nieusprawiedliwionych spóźnień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że zaczęłaś się śmiać! Dostajesz pięć punktów dla... no dla twojego domu :)
      Ja w gimnazjum miałam cały czas spóźnienia, nieobecność na pierwszych godzinach itp. ale jakoś przeszłam :)

      Usuń
  5. Mam 3 razy w tygodniu na 7:30. W pozostałe dni - 8:20. To nie jest sto bałwanków, ale przynajmniej dłużej pośpisz! :)
    Pozdrawiam,
    M.
    PS. ZOSTAŁAŚ NOMINOWANA DO LBA!!!!!!!!!!! http://komnata-opowiadan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Na szczęście mam tylko raz w tygodniu na 7.25, ale i tak tego nie lubię... Tzn. jak niby można to lubić? Najgorsza jest ta ciemność, na prawdę nie chce się człowiekowi zwlekać z łóżka :< Wg. mnie też najlepsza jest "bałwankowa" godzina :P Mam dwa razy na 10.15, ale zdecydowanie wolałabym mieć na 8 i kończyć 2h wcześniej! :) Magiczne posty dla ludzi z yt brzmią bardzo interesująco^^

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!