wtorek, 23 września 2014

Zlodowacenie spowodowane przez Królową Śniegu

Dobry wieczór!
Siedzę sobie cały dzień w domku, a post powstaje dopiero wieczorem. Dzieje się tak, dlatego że... No dobra, tak na prawdę to nie ma żadnego logicznego wyjaśnienia, ale chciałam zwalić winę na Królową Śniegu. Tylko tak jakoś nie mam serca...
Nie wiem, czy czytaliście baśń Andersena, ale o tytułowej bohaterce dowiemy się z niej niewiele. Czytałam, że "Kraina Lodu" Disneya powstała dlatego, że twórcy zastanawiali się co sprawiło, że Królowa Śniegu była tak okrutna? Ja wiem, że pewnie was zdziwi moje zdanie, ale ja wcale nie sądzę, żeby była ona zła. Pewnie lekko egocentryczna (no ok, uprowadzenie dziecka dla własnej korzyści, nie jest zbyt delikatną odmianą tego zjawiska, ale też nie mówmy o niej tak źle), ale nie zrobiła nic by zasłużyć na miano okrutnej. No, może troszeczkę.

To w sumie miał być główny temat notki, czyli bransoletki zainspirowane tą baśnią.

Pewnie nie wszyscy pamiętają oryginalną (być może, zapewne są inne "oryginalne" wersje tej baśni) Królową Śniegu, baśń w siedmiu częściach, więc postaram się ją pokrótce przypomnieć. Cała historia rozpoczęła się, kiedy Zły troll stworzył lustro, które odbija i wyolbrzymia tylko rzeczy złe i nieładne. Każdy kto w nie spojrzał miał twarz okrutnie wykrzywioną i wstrętną, a kiedy tylko jakaś miła myśl przyszła mu do głowy, to zamiast uśmiechu w swoim odbiciu miał okropny grymas. Zły miał swoją szkołę dla trolli, której uczniowie zaraz zaczęli opowiadać, że w lustrze nareszcie można przekonać się jaki świat jest naprawdę i wkrótce w okolicy nie było osoby, która nie ujrzałaby w nim swojego fałszywego odbicia. Jednak trolle zapragnęły czegoś więcej, chciały ośmieszyć samego Pana Boga. Próbowały więc do lecieć do samego nieba, kiedy lustro nagle wyślizgnęło im się z rąk, spadło na ziemię i rozbiło na biliony kawałeczków, czym narobiło jeszcze więcej szkody. Największe z nich ludzie wtykali sobie do okien, a wystarczyło by przez nie spojrzeć i na zewnątrz widziało się same najgorsze rzeczy, innymi zastępowano szkło w okularach, a osoby, które przez nie patrzyły nie potrafiły ocenić spraw sprawiedliwie. Najmniejsze kawałeczki były nie większe od ziaren piasku i to one wyrządzały najwięcej szkody, ponieważ kiedy wpadały komuś do oka, widział on wszystko jako okropne i odrażające, a kiedy wbijały się do jego serca, zamieniało się ono w kawałek lodu...



W tym czasie w pewnym miasteczku, żyło sobie dwoje dzieci Kaj i Gerda, które chociaż nie były rodzeństwem, to kochały się jak brat i siostra. Ich rodzice mieszkali naprzeciwko siebie, a ponieważ miejsce gdzie żyli było tak nie wielkie i było tam tak dużo domków, że nie dało się mieć własnego ogródka, to ustawili dwie skrzynki z różami na przeciwko siebie, co wyglądało prawie jak grządki. Pod tymi skrzynkami dzieci spotykały się i bawiły na małych skrzyneczkach pod różami. Niestety pewnego dnia dwa kawałki zaczarowanego lustra wpadły do oka i serca Kaja. Od tego czasu przestał być kochany dla Gerdy, a jego ulubioną zabawą stało się przedrzeźnianie innych, co świetnie mu wychodziło, ponieważ widział wszytko co jest w nich brzydkie i dziwaczne. Gdy przyszła zima, wybrał się wielki plac, gdzie najsprytniejsi przywiązywali swoje sanki do chłopskich wozów i tak jechali. Kiedy przejeżdżał tamtędy bogaty, śnieżnobiały powóz, Kaj nie zawahał się ani chwili i szybko podpiął do niego swoje saneczki, a wtedy wóz zaczął pędzić coraz szybciej, aż w końcu wyjechał daleko za miasto. Wtedy wysiadła z niego Królowa Śniegu i posadziła zmarzniętego chłopca obok siebie, a kiedy go ucałowała nie czuł już zimna, zapomniał także o Gerdzie. W tym samym czasie zastanawiano się, gdzie się podział Kaj, jednak ponieważ nikt nie mógł go znaleźć założono, że wpadł do rzeki i umarł.


Wypłakano wiele łez za Kajem, a najwięcej wypłakała Gerda, która tak bardzo go kochała. Kiedy nadeszła wiosna słońce i jaskółki powiedziały jej, że jej przyjaciel wciąż żyję! By się o tym przekonać dziewczynka udała się nad rzekę i tu zaczęła się jej wielka przygoda. Wiem, że wytrącam was trochę z wprowadzonego przez siebie baśniowego rytmu, ale nie będę streszczać całej wędrówki Gerdy, ponieważ zajęłoby mi to zbyt dużo akapitów, a chcę jeszcze wspomnieć o paru rzeczach. W każdym razie jak wszyscy wiemy dziewczynce udało się dotrzeć do lodowego pałacu, gdzie Kaj próbował ułożyć słowo "wieczność", które dało by mu wolność, a kiedy zapłakała odłamek szkła w jego sercu rozpuścił się, a jego własne łzy wypłukały lustro z oka. Rozpoznał Gerdę i radości ze wspólnego spotkania nie było końca, a słowo dające chłopcu wolność było wypisane lśniącymi kawałkami lodu.


Streszczając tę baśń pominęłam kilka istotnych elementów, ale mam nadzieję, że zachęci was to do przeczytania całości. Grunt, że jak pewnie widzicie, o tytułowej postaci dowiadujemy się niewiele (większą część stanowi opis wędrówki Gerdy), a jednak od lat jest ona ogromną inspiracją dla wszelakich artystów. Piękna, dostojna lodowa pani. Na pewno możemy tylko domyślać się, jakie motywy kierowały nią kiedy sprowadziła do siebie Kaja i dlaczego sposobem na zdobycie wolności było ułożenie owego słowa z kawałków lodu. Ja szczerze mówiąc jestem po stronie obrońców królowej i chociaż nieładnie wykorzystała sytuację, to jednak nie ona stworzyła feralne lustro. Potrzebowała towarzystwa w swojej samotni, jednak widocznie po prostu nie potrafiła go poszukać, więc "porwała" chłopca, dając mu jednak możliwość odejścia. Być może ona sama pomyślała o kimś, kto będzie go kochał tak bardzo, że wyruszy w podróż na drugi koniec świata, a wtedy wyznaczone przez nią zadanie nie sprawi żadnego problemu. Może... No nic, każda interpretacja dobra, byle pomysłowa!


Zapewne nie to miało być przesłaniem baśni (tylko to: "A jeśli nie staniecie się jako dzieci, nie osiągniecie Królestwa Bożego"), ale myślę, że zawsze należy patrzyć na człowieka, tak jak twórcy Disneya popatrzyli na Królową Śniegu: zastanawiając się dlaczego? Drugi człowiek jest to bowiem największy cud na świecie, ale także największa zagadka. Jednak jest to jedna z tych łamigłówek, która warta jest odkrycia i kryje w sobie dużo więcej niż widać na pierwszy rzut oka. Czy ja, że was tak moralizuję, lubię wszystkich, którzy mnie otaczają? Nie, jest wiele osób, które mnie denerwują i z którymi nie chcę mieć na co dzień do czynienia. Jednak staram się po prostu nie oceniać, a wręcz przeciwnie poznawać. Wychodzi mi to z różnym skutkiem, ale podobno wystarczy chcieć. Ja bardzo chcę i może kiedyś coś z tego wyniknie.

A teraz nie do końca na temat posta... Nie bardzo byłam zadowolona z poprzedniej notki. Teraz też wydaję mi się, że coś nie do końca mój styl. Nie wiem, czy to za mało snu, czy pogoda, czy dopadająca bezna... Tfu, tfu, wypluj to! Z beznadzieją trzeba walczyć od początku! Ale w każdym razie jeszcze jedno słowo, a propo bloga. Myślałam, że to, że usuwam komentarze z adresami swoich blogów (nawiasem mówiąc czemu, ach czemu zostawiacie je pod postami, a nie w "Gościach w Norze"?) to przesada, bo może ktoś po prostu w ten sposób się podpisuje. Ale jednak nie, przynajmniej u mnie, osoby, które to napisały zupełnie nie obchodziły moje wypociny! Po poinformowaniu ich, że usuwam ich komentarz, ponieważ zawiera dodatkowy element, nie zostawiali jakiegokolwiek innego. Cóż, generalnie na bezwartościowych komentarzach służących tylko do wypromowania swojego bloga mi nie zależy, ale mam taką zasadę, że zawsze wchodzę na blogi komentujących (jeśli wcześniej na nich nie byłam, co rzadko się zdarza, bo raczej mam kochanych, wiernych stałych czytelników) i komentuje przynajmniej jeden post, a jeśli blog mi się spodoba, to na pewno o nim wspomnę w jakimś poście. Dlatego zostawianie adresów w komentarzach jest bez sensu, bo tylko mnie smuci.

Ok, a teraz pytań kilka do stałych czytelników (w sumie do tych co zawitali tu na ułamek sekundy też)
1. Idę w bardzo złą stronę?
2. Co sądzicie o jakichś seriach postów?
3. Czy mogłabym kiedyś wstawić na bloga jakieś opowiadanie, czy byście wygwizdali?
To z chęcią przeczytam wasze odpowiedzi. Do napisania!
PS: Przypominam o czekoladzie za bilety.

13 komentarzy:

  1. Jednak nie tylko ja popadam w zimowe klimaty!
    Przeczytałam notkę i dopadła mnie dziwna (jesienna?) melancholia. Chyba po prostu przypomniało mi się dzieciństwo i ta właśnie bajka... Czytałam ją, a nawet słuchałam audiobook'a i wciąż pamiętam ten głos opisujący jak kawałki lustra dostawały się do ludzi... I choć uśmiecham się na to wspomnienie, chyba czuję żal, że to już minęło.
    No nic,nie na co płakać! Ja osobiście wolę chyba twoją interpretację, choć nigdy nie zastanawiałam się głębiej nad tą bajką. Może najwyższy czas, podobno z wiekiem dostrzega się coraz więcej...
    No, pozostało mi jeszcze powiedzieć, że bransoletki prezentują się uroczo, zwłaszcza ta ze śnieżynką i odpowiedzieć na pytania:
    1. Strona niezła (ale jaka strona?)
    2. Serie brzmią fajnie, zależy o czym (jak będzie więcej Toma to dam milion razy tak!)
    3. Opowiadania zdecydowanie nie, pfff (oczywiście żartuję, jak najbardziej TAK :3)
    Ohh, jak miło poczuć się stałym czytelnikiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W całym tym słowotoku zapomniałam się spytać - skąd pochodzą te bransoletki? :3

      Usuń
    2. Bransoletki pochodzą z mojej domowej wytwórni bransoletek przeniesionej chwilowo na łóżko (pamiętajcie dzieci, najważniejsza rzecz to porządek w miejscu pracy!). Właśnie wszyscy tutaj jakieś "jesienne" melancholie, a Anga ze swoim idealnym wyczuciem czasu wyskakuje ze śniegiem i zimą. O nie, jak przeczytałam tego posta teraz, to stwierdzam, że jednak opowiadanie zdecydowanie nie. Bloga mogę sobie prowadzić, ale na pisarza chyba jestem trochę zbyt chaotyczna. I to bardzo miło , kiedy twoim stałym czytelnikiem jest ktoś, kogo ty wcześniej byłeś stałym czytelnikiem!

      Usuń
    3. A no i chyba czas stworzyć osobną serię dla Toma!

      Usuń
    4. Serii dla Toma mówię stanowcze TAK!
      I wcale nie było to chaotyczne, ja wszystko zrozumiałam! Więc pisz!

      Usuń
  2. Zacznę od końca:
    3. WSTAWIAJ ŚMIAŁO. My czytać lubimy, w końcu to nie vlogi, literek się nie boimy :3
    2. Serie są dobre, zwłaszcza, jak chce się ogarnąć trochę chaos na blogu.
    1. Schodami w górę, a później w prawo.
    Notka jest świetna.Poprzednia też była. Idziesz tam gdzie powinnaś: na drugą stronę tęczy (?....)
    Ale tak na poważnie. Tutaj wszystko jest w sam raz. Nie dość, że potrafisz czytelnika wprowadzić w konkretny klimat, to jeszcze to co robisz jest śliczne. Te bransoletki są urocze c:
    A w ogóle, jest taki film o tytule "Królowa Śniegu", mam na myśli ten z 2002 roku. Kilka lat temu przez przypadek zaczęłam oglądać go w telewizji i mimo, że nie jest jakiś najwspanialszy, nie mogłam się oderwać. W wolnej chwili warto zobaczyć, jest taki.. sympatyczny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, dopisuję film do mojej długaśnej listy, wszystko co na podstawie baśni Andersena jest cudowne.

      Usuń
  3. Matko jak ja dawno tego nie czytałam... Starzeję się, nie ma co :(
    Powiem Ci, że masz Ty dziewczyno talent do pisania ;) Czytam tak sobie tego posta, tą historię i nagle- dlaczego przerwała? Ja chcę więcej! :D Naprawdę wciągnęłam się w ten baśniowy rytm ;) Ja po obejrzeniu "Krainy lodu" doszłam do wniosku, ze Elsy było za mało :( Zresztą chyba oglądałam ten film jak byłam śpiąca bo jakoś nic już z niego nie pamiętam o.O Muszę obejrzeć jeszcze raz xD
    Bransoletki są ekstra, nie wiedziałam że prowadzisz własny biznes handmade'owy :D
    Mam nadzieję, że zaliczam się do tych wiernych stałych czytelników ;) Też nie rozumiem tego zostawiania adresów pod postem, najlepsze jest to, że obserwuję jeden blog a ta osoba cały czas wstawia mi link do siebie. Jaka ja głupia byłam, myśląc, ze ten link jest przeznaczony dla mnie :D
    1.Bloga prowadzisz świetnie, więc nie idziesz w złą stronę :) Zawsze wchodzę tutaj z ciekawością i niecierpliwie czekam na kolejne posty :D
    2.Serie postów jak najbardziej ok :)
    3.Wstawiaj wstawiaj :D
    Ale ostatnio notka też była świetna! Ja tam lubię Twoje posty i tyle :D Tylko właśnie najgorzej jest znaleźć swój blogowy styl, ja jeszcze nie do końca znalazłam swój bo czasami jak walnę jakiś post to klękajcie narody xD
    I jakie zdjęcia ładne! *.* Od razu poczułam zimowy klimat i zbliżające się święta :) Pomysł z fotografowaniem na kartce książki jest genialny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju, jak miło czytać takie rzeczy <3 Biznesu jeszcze nie prowadzę, ale coś tam się tworzy. Ja widziałam osobę, która (nie tylko na moim blogu-wszędzie) zostawiała cały czas komentarz :"Świetny post, super zdjęcia, zapraszam do mnie *adres bloga*". No ok, wszystko rozumiem, ale można przynajmniej trochę ambitniejszy też komentarz napisać :)
      Ja "Krainę Lodu" widziałam już 4 razy :) Pierwszy raz byłam w kinie z siostrą, drugi oglądałam z całą rodziną, trzeci z przyjaciółką, czwarty na nocy filmowej u znajomej, a piąty z rodzinką again. A, no tak 5 razy. I ja mam niby rozszerzenie z matematyki... No i w sumie rzeczywiście o Annie jest troszeczkę więcej, ale fandom nadrabia :)
      A Andersena zaczęłam czytać jak już byłam starsza. Jak byłam mała to nie bardzo rozumiałam, dlaczego książę nie zakochał się w Małej Syrence, a teraz ta bajka mi się bardzo podoba.
      No właśnie znowu wspomnę: wszyscy jesień, a ja zima. Jestem udana, nie ma co!

      Usuń
    2. Ugh, ja trafiłam na komentarz typu- "świetny blog, prowadzony bardzo starannie, super piszesz, blablabla (nic odnośnie treści posta) plus oczywiście obserwuję" to ja po przeczytaniu cieszę się jak debilka (ale głupie ze mnie dziecko, no nie mogę) i nagle na kilku innych blogach widzę taki sam komentarz. Nie ma to jak kopiuj-wklej na zdobycie czytelników.
      No to moja droga, ja jestem znana z tego, że potrafię oglądać jeden film po 8 razy więc szykuj się, że dojdę do Twojego wyniku i obejrzę "Krainę lodu" 5 razy ;)
      Kiedyś strasznie lubiłam czytać baśnie. To straszne jak w zastraszającym tempie się dorasta, ja chcę swoje dzieciństwo :(
      A ja kocham zimę (u mnie też się wtedy trochę dzieje, moje urodziny) szczególnie gdy jest śnieg i mogę po raz setny obejrzeć "Kevina..." i zorganizować z siostrą bitwę na śnieżki (takie stare a takie głupie) :)

      Usuń
  4. Nie spodziewałam się tak filozoficznego rozwinięcia tego posta! I w sumie się z Tobą zgadzam, ta baśń nigdy nie należała do moich ulubionych - ale też zawsze staram się każdą postać zrozumieć, chyba właśnie o to chodzi.
    A bransoletki przepiękne *o*
    Ok, pytania:
    1) Hmmm... nie??? Czemu w ogóle tak myślisz?
    2) Już wiem, że będę się świetnie bawić!
    3) Wstałabym i zaczęłabym bić brawo. Twoje opowiadania zawsze i wszędzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. 1. Ja tam się nie znam, ale myślę, że w bardzo dobrym!
    2. Tak! Serie są w porządku :)
    3. Pewnie! I nie wygwizdze Cię, najwyżej trochę poprawię
    Pozdrawiam
    Muminek

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo lubiłam tą bajkę, ale sama nie pamiętam czy Królową Śniegu uważałam za złą czy dobrą :). Pięknie wykonana biżuteria:)

    OdpowiedzUsuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!