sobota, 16 sierpnia 2014

"Wsi spokojna, wsi wesoła", czyli notka pisana "o czwartej nad ranem"

Hej,
"Boli mnie głowa i nie mogę spać", a że dawno nie pisałam postanowiłam stworzyć notkę. Najpierw usprawiedliwienie: nie było mnie tak długo, ponieważ 3.08 wyruszyłam z Dominikanami na pielgrzymkę, a ponieważ oni robili wszystko żeby nie dojść, na Jasną Górę dotarliśmy dopiero w sobotę. Wiem, mogłam napisać coś wyjaśniającego, ale byłam zajęta wakacyjnym odpoczywaniem (coby nie powiedzieć brzydziej). 
Niestety tutaj właśnie powinnam skończyć wstęp, ale mam problem... Nie bardzo wiem o czym napisać.
Potrzebne jest jeszcze jedno słowo wyjaśnienia. Jestem teraz u cioci na wsi (mój odwieczny problem jak wytłumaczyć kuzynom, że mówiąc wyjście na pole mam na myśli wyjście na zewnątrz, a nie na zbiory), więc pisanie jest utrudnione po pierwsze dlatego, że piszę z aplikacji na telefonie, a po drugie dlatego, że w Krakowie zostawiłam masę przecudownych zdjęć. Na razie nie jest to problemem, z tej prostej przyczyny, że i tak nie potrafiłabym ich wstawić do wpisu. Zastanowię się nad tym jutro (dzisiaj, czwarta nad ranem to całkiem magiczna godzina), a teraz coby już nie lać dłużej wody przedstawię wam temat notki. Otóż dnia 12 sierpnia (edit: na blogu post pojawił się dopiero 16.08, z przyczyny braku zdjęć), Anga poświęci się skomplikowanemu zagadnieniu jak nie zmarnować czasu na wsi.

Na wsi radośnie marnowałam czas, więc do głowy mi nie przyszło coby porobić zdjęcia do posta, więc wstawiam jakieś znalezione na laptopie. Nie mam bladego pojęcia, czy jestem ich autorem, ale jeśli poczuwasz się do któregoś z nich, to mogę tylko poradzić, żebyś nie zostawiał zdjęć na moim aparacie bez opieki, bo jeszcze wykorzystam :).
No dobra, żartowałam. Wieś jest od tego żeby obżarte mieszczuchy mogły marnować na niej czas (i w tym miejscu poproszę wszystkich, zwłaszcza osoby mieszkające poza miastem, o potraktowanie mojego wpisu z jego nocno/rannym humorem, z przymrużeniem oka). Bardziej chciałam pokazać, że można marnować go w sposób przyjemny. Można na przykład pójść sobie nad rzekę. Byłam tam dzisiaj (wczoraj) i dowiedziałam się, że jak ktoś chce, to sobie wędkuje, a tak w ogóle to w tej wodzie można chodzić. W Wiśle raczej nie można łowić ryb, a przynajmniej w jej krakowskiej-centrum części. Wynik: Kraków:wieś 0:1. To za wędkowanie.

Hehe, krzak
Oprócz tego na wsi można iść na rower. W Krakowie też, nie pozbawia to jednak wsi jej atutu. A w dodatku przy okazji można pobawić się na belkach z siana, a z tego co mi wiadomo w mieście nie ma takiej możliwości. A jak się pojedzie trochę dalej, to można nawet urządzić piknik na łonie natury. Oczywiście zakładając, że obok takiej wsi nie przebiega akurat autostrada. Łono natury pozostanie co prawda łonem natury, ale takim z autostradą w tle. To ja już chyba wybieram Lasek Wolski, nawet w pakiecie ze staruszkiem bez koszulki.

To jest ładne. Nie wiem kto je robił, ale chyba ma talent.

W Krakowie nie biegam, bo nie mam profesjonalnego dresu, a mieszkam w centrum i się wstydzę. Tutaj nie biegam, bo mi się nie chce. No dobra, w Krakowie mam ten sam powód. Mimo to w Dmosinie (taka oto nazwa tej tajemniczej wsi) nacisk na profesjonalne dresy prawdopodobnie jest zdecydowanie mniejszy. Ja do tej pory nie zobaczyłam nikogo biegającego w czymś takim. Hm, jak do tej pory w ogóle nie zobaczyłam nikogo biegającego, ponieważ mój leniwy tyłek leżał sobie bezpiecznie w domu. Ale za to widziałam bociany!


Zapewne jest też dużo zajęć, które można robić ze zwierzętami, ale nie sprawdzałam tej teorii w praktyce. A jak komuś się naprawdę nudzi to zostają jeszcze książki i seriale. Dla mnie największym atutem Dmosina pozostaje to, że ciocia ma kilkaset kanałów na telewizorze.
Będę kończyć, bo zaczynam się domyślać skąd bierze się mój ból głowy. Do przeczytania!

PS: Kurda, pewnie nie napiszę zbyt szybko, bo wyjeżdżam na tydzień i znowu nie będę mogła wstawiać zdjęć do posta, ale jak wrócę to dam coś super, słowo.

12 komentarzy:

  1. Ja mieszkam na wsi! :) I szczerze to nie lubię dużych miast, tego tłoku i hałasu więc dla mnie wieś jest ok :)
    I tutaj zaskoczenie (moja wieś jest w miarę duża) bo w mojej miejscowości ludzie biegają, wow! Bieganie stało się tutaj jakby trendem, ale i nordic walking ludzie preferują :) Mogłabyś może wyłączyć weryfikację obrazkową? Trochę to utrudnia komentowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że mieszkanie na wsi jest super, ale ja gdziekolwiek bym nie była zawsze tęsknię za ukochanym Krakowem :). Niestety nie wiem co to jest weryfikacja obrazkowa (nanana, zaczęłam się domyślać), ale mogę to zmienić dopiero jak wrócę na laptopa, ale dzięki za uwagę :)

      Usuń
    2. A widzisz, a Kraków to nawet ja uwielbiam, osoba, która nie przepada za miastami :) Ja też miałam weryfikację obrazkową i czytelniczka zwróciła mi uwagę, więc pomyślałam, że poinformuję, chociaż zawsze jest ryzyko, że bloger się obruszy, że mu się rządzisz na blogu :D
      Właściwie to trudno sprecyzować czego słucham ;) Głównie stare kawałki, The Beatles, numery z lat 80 i 90, RHCP, Michael Jackson, trochę reggae :) Nie przepadam natomiast za polską muzyką, praktycznie wcale nie słucham rodzimych wykonawców :)
      Ach, stary Disney! Jak ja kocham te ich bajki, ich filmy budzą we mnie wieczne dziecko ;) Również uważam, że rysownicy Disneya są najlepsi!

      Usuń
    3. Nie no, mogę być tylko wdzięczna za uwagę, bo inaczej w życiu bym na to nie wpadła :) a wśród polskich piosenek też jest parę perełek (choć nie wiem czy wpasują się w twój gust) takich jak Grechuta, Dżem, Kult i wiele innych.

      Usuń
  2. Dzięki za ten świetny komentarz ;) Normalnie uśmiecham się do monitora :D
    Moje pierwsze podejście tak właśnie wyglądało- zamazałam lewy górny róg kartki i na tym się skończyło :D Tym razem chciałam spróbować zrobić cały rysunek a nie tylko lewy róg :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bum! Wróciłam tutaj :D Z informacją...
    Nominuję Twój blog do LBA, jeśli masz ochotę to zachęcam do wzięcia udziału :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mieszkam na wsi i jestem z tego dumna! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Helou, ja mieszkam na wsi :D I nie biegam przez to, że wszyscy się tutaj znają i po prostu jest mi głupio :P
    Nie wiem czy bardziej w zachwyt wprowadziły mnie zdjęcia czy też sposób w jaki piszesz. Mega!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zdjęcia akurat prawdopodobnie nie moje. To, że znalazłam je na swoim aparacie, to wcale nie znaczy, że jestem ich autorką niestety, chociaż bardzo chciałabym być tak utalentowana. Ja do wsi naprawdę nic nie mam, chętnie żyłabym tam, gdyby nie istniało coś takiego jak Kraków :)

      Usuń
  6. Dopiero co znalazłam tego bloga, a juz go bardzo polubiłam :D
    Osobiście nie ejstem ani dzieckiem wsi, ani wielkiego miasta. Od kiedy pamiętam mieszkałam w małych miasteczkach, a ich urok, jak wiemy, polega na czymś zupełnie innym :D Wieś jest mi nieco obca, a kiedy tylko sie tam znajduję czuję się nieco oszołomiona...
    Zdjęcia są śliczne, bardzo delikatne i subtelne (emanują kobiecym wdziękiem!). A przez tytuł mam teraz w głowie Stare Dobre Małżeństwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam małe miasteczka! I bardzo dobrze, wiesz co to dobra muzyka!

      Usuń

Za komentowanie nie dostajesz co prawda czekolady, tylko dozgonną wdzięczność autorki, ale podobno się opłaca!
Do zobaczenia!